Ken Smith Taper Core 6
#1
[Obrazek: DV019_Jpg_Regular_102781.jpg]

Opis i recenzja

Są to bardzo rzadko spotykane struny (w Polsce jeszcze nie widziałem ich w żadnym sklepie), z drżeniem serca zakupiłem je u Paki. 130 złotych to w sumie nie tak wiele, jak za sznurki do szóstki (zważywszy, że set dobierany D'adario Chromes kosztował mnie 240 złotych).
Przy mojej przedłużonej menzurze (34,25 cala) sznurki dopasowały się idealnie (zapas czterech centymetrów).
Pierwsze wrażenie - bardzo miękkie - dobrze się na nich gra, nie kaleczą palców, dobrze nawinięte, żądnego strzępienia się owijek przy końcówkach. Na sucho - poprawił się atak strun, dźwięk stał się o wiele jaśniejszy, mocniej słyszalny był fretbuzz, przy grze akordami - też brzmiały dobrze.
Po podłączeniu do wzmacniacza pierwsze, co mi rzuciło się w uszy to fantastyczny atak - potężny, bardzo punktowy, nic się nie rozlewa, słychać każde muśnięcie strun. Poprzednie stalówki (Rotosy, kilka lat temu) brzmiały ciemniej. Taperowane struny 130, 106 i 84 mają wyraźniejsze brzmienie - poprawiło się wybrzmiewanie struny B, znikło trochę kapcia w porównaniu do innych strun.
Taping brzmi na nich bardzo wyraźnie - nie trzeba się mocno wysilać, żeby coś było słyszalne. Po przesiadce z flatów stwierdzam, że te struny to żyleta.
Zatem - założyłem je w okolicach świąt Bożego Narodzenia. W czasie wolnym męczyłem gitarę po 3-4 godziny dziennie. Po trzech tygodniach weszliśmy na chwilę do studia z zespołem, żeby nagrać ślady dla perkusisty - wtedy, na nagraniu z diboxa słyszalny już był znaczny spadek jakości brzmienia dołu - skapcił się mocno, stracił wyrazistość. Góra była wciąż słyszalna i mocno przebijała się przez zespół - kumple byli zaskoczeni, jak mój empeg potrafi zagadać – struny zachowują długo wyrazistą górę i mocny atak, więc efekty starzenia się strun nie są mocno zauważalne.
Jednak po siedmiu tygodniach użytkowania strun stwierdzam, że straciły one sporo ze swojej świeżości – struna B szybciej się rozstraja (i nie jest to wina klucza – przy Chromsach stroiłem gitarę raz na dwie godziny grania i odchylenie wynosiło mniej niż jedną kreskę czerwoną na piczblaku, a atak z palca mam dosyć mocny), strunom brakuje góry, jednak atak wciąż jest wyraźny – nie aż tak, jak miesiąc temu, jednak pozostaje on na względnym poziomie. Struna B brzmi nieźle wciąż – różnica w jej brzmieniu a w brzmieniu struny E jest niewielka.
Ze względu na przesiadkę z flatów odczułem znaczny brak zwartego niskiego pasma, pomruku na dole i sztywności – struny są luźne, trochę mnie to na początku irytowało, jednak przywykłem już do tego.
Nie odświeżałem ich, nie wiem, jak reagują na tego typu działania.


Zalety
- mocny atak i dobrze brzmienie – pasuje znakomicie do cięższego łojenia, przebija się przez dwie gitary z mocno rozkręconym gainem;
- bardzo wyrazista góra – niezwykle jasna i przyjemna;
- stosunkowo dobra trwałość – po sześciu tygodniach zachowują swój charakter;
- dobrze brzmiące niskie struny;
- bardzo podatne na artykulację w ciągu pierwszych dwóch tygodni łojenia;
- brzmienie popu na nich to poezja, dobrze brzmią w tapingu, lubią mocny atak z palca;

Wady
- realna żywotność – po krótkim czasie tracą sporo dołu, który jest kompensowany przez wyrazistą i szklistą górę;
- trochę więcej zabawy przy regulacji na mostku (taperowane struny muszą być podniesione na wózku mostkowym;
- mają za mało basowego pomruku;
- nie są uniwersalne – nie próbowałem nawet na nich grać ze scholą, bo by nie pasowały po prostu do tej muzyki – struny jednoznacznie do - grania cięższych odmian rocka i metalu – sprawdzą się w klimatach typu CC i podobnych.

Ogólna ocena: 4/5

Zrolowane na bekstejdżu za pomocą blendera i umywalki marki Hardkor.

Tłuste granie

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości