08-09-2010, 04:58 PM
Tylko trza jeszcze pamiętać, że najniższe dźwięki jednak aby były podobnie słyszalne co wysokie muszą być jednak "głośniejsze decybelowo" - kłania się tu wydolność sprzętu (zazwyczaj niższa dla basów), ilość alikwot (zazwyczaj mniejsza przy najniższych dźwiękach, szczególnie przy słabszym sprzęcie) i specyfika ludzkiego ucha.
Dlatego najlepszą cezurą poprawnej dynamiki jest ucho i słyszalne "siedzenie" w miksie.
Ostatnio nagrania z wiolonczelą robiłem - najniższe dźwięki były głośne, ale strasznie słabo się przebijały w miksie (mało alikwot), wysokie, pomimo, że zagrane delikatne - waliły po uszach. Normalna kompresja i eq nic nie dawały, dopiero kompresją pasmową to opanowałem.
Dlatego najlepszą cezurą poprawnej dynamiki jest ucho i słyszalne "siedzenie" w miksie.
Ostatnio nagrania z wiolonczelą robiłem - najniższe dźwięki były głośne, ale strasznie słabo się przebijały w miksie (mało alikwot), wysokie, pomimo, że zagrane delikatne - waliły po uszach. Normalna kompresja i eq nic nie dawały, dopiero kompresją pasmową to opanowałem.
Sale prób - www.blacksunsound.pl (a także studio, specjalizacja: rock & metal)


