05-27-2013, 06:31 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-27-2013, 06:37 PM przez dr_kciuk.)
Mnie na przykład w muzyce najbardziej fascynuje możliwość wyrażania emocji za pomocą dźwięków...Jeśli ktoś potrafi zrobić to za pomocą najprostszych środków to chwała mu za to.Rock jest najlepszym przykładem ,że da się zagrać trzy dźwięki tak ,żeby przechodziły ciary po plecach
...Często zastanawiałem się nad tym ,czy takie zegarmistrzowskie podejście do muzyki nie pozbawia jej właśnie tego pierwiastka emocji.Myślę jednak ,że rozwijanie warsztatu daje na pewno lepszą kontrolę nad tym co się chce powiedzieć(wyrazić) za pomocą nut.Jako muzyk amator zazdroszczę tym którzy to potrafią lepiej,duuużo lepiej...
Nie ma sensu wyznaczać jakichś sztucznych granic rozwoju techniki,szybkości.Jeśli ktoś uznaje ,że mu to potrzebne to jego wola.
Ważne tylko,żeby delikwent wiedział PO CO to robi...Jak słucham niektórych solowych płyt(w szczególności )bassmanów to czasami odnoszę wrażenie ,że jednak nie...To, co po przesłuchaniu pierwszego kawałka wywołuje podziw (jednak nie emocje),po drugim ,trzecim zaczyna już po prostu nudzić....Przez grzeczność nie podam przykładów,ale Ci co czują podobnie na pewno wiedzą o co chodzi
Groza +1000 za Rollinsa
Nie ma sensu wyznaczać jakichś sztucznych granic rozwoju techniki,szybkości.Jeśli ktoś uznaje ,że mu to potrzebne to jego wola.
Ważne tylko,żeby delikwent wiedział PO CO to robi...Jak słucham niektórych solowych płyt(w szczególności )bassmanów to czasami odnoszę wrażenie ,że jednak nie...To, co po przesłuchaniu pierwszego kawałka wywołuje podziw (jednak nie emocje),po drugim ,trzecim zaczyna już po prostu nudzić....Przez grzeczność nie podam przykładów,ale Ci co czują podobnie na pewno wiedzą o co chodzi
Groza +1000 za Rollinsa


