08-26-2015, 11:36 AM
nawiązując do "OC-2 vs OC-3" - posiadam oba, mnie rzuciły się w uszy następujące różnice:
głośność- OC-2 trzyma poziom głośności, OC-3 ma dodatkowo jeszcze tak 10-15% procentowego boosta przy max odkręceniu potów. Nawet jak zostawiłem sam direct signal na maxa w OC-3 to był boost. Do tego trochę podły. Samo -1 na maxa- też OC-3 głośniejszy. i trochę zwiększający sustain.
brzmienie- -2 oktawy w dół- w OC-2 bardzo ładne, w OC-3 brzmi mnie jak kupaza totalna. Nie żeby -2 było jakoś ultra potrzebne, ale widziałem że ludzie czasem domiksowują sobie jeszcze trochę -2 jak używają direct sygnału i idą w brzmienie w stylu, hmm, powiedzmy "Mikromusic-takiego chłopaka" na ten przykład, czyli ściana z mixu direct i -1 (i -2). Ogólnie OC-3 wydaje się być odrobinę bardziej "napompowany"- nie będę się aż tak rozpisywał, strasznie ciężko to opisać. OC-3 ma więcej środkowych częstotliwości, ale jednocześnie jest bardziej napompowany więc sub też trochę potężniejszy. Ale jak ktoś idzie w sygnał złożony z direct signalu + oktawy w dól jedna bądź dwie bądź oba + jeszcze jakieś przestery z przodu- polecałbym OC-2.
tracking- po długich zabawach z obiema kostkami, dochodzę do wniosku, że tracking to w 10% kwestia oktawera a w 90% kwestia ręki/basu/strun/setupu. Pamiętam jak chciałem swoją 6 strunową bezprogową Kanię (już jej nie mam) podłączyć- praktycznie same glitche, bezużyteczny sygnał mi wychodził. Alfik mi powiedział, w sumie słusznie, że tu chodzi o to, że sam bas po prostu ma mało czegokolwiek oprócz dołu i środka (ślicznego, żeby nie było, kontrabasowo po całości), a bez progów jeszcze ciężej i mało który oktawer tak na prawdę by sobie nie poradził. Nie każdy bas do efektów ejst najwidoczniej. Albo akurat nie do takich które potrzebują wyraźnie zarysowanej wysokości dźwięku.
Poszedłem tym tropem- sprawdziłem na swoim GMRrze Majestic- kupsztal, założyłem flaty- geniusz, tracking od Fis (jakbym miał piątkę pewnie od Cis). Wziąłem swojego Peaveya Zephyra, flaty-bleh!, roundy- jeszcze lepiej niż GMR na flatach, autentyczne zero glitchy, mogłem trzymać dźwięk aż do samego wybrzmienia basu bez żadnego glitcha.
4 tygodnie później na podobnych strunkach, ale z odrobinę rozregulowanym setupem na Peaveyu- tracking dobry, aaaaale juz nie tak perfekcyjny.....
Dlatego tracking to dla mnie kwestia dobrze ustawionego wiosła z odpowiednimi strunkami- całość ma być nastawiona na klarowność wysokości dźwięku i sustain bez nagle wyskakujących dziwnych harmonicznych. Nie za nisko struny, za dużo fretbuzzu=glitch na aktaku. Tak było u mnie. I tak każde inaczej działać będzie.
np. śmieszną rzeczą w moim Peaveyu jest to, że jak cisnę niskie F1 to najpierw oktawer (nieważne który) trackuje go jako oktawę niżej (F0), jak powinien, a potem robi prawie płynny podjazd pod F1 i już trzyma ten dźwięk do końca, jakbym whammym podjechał oktawę w góre. Nie spotkałem się z tym na żadnym innym wiośle. Ktoś?
Także ten. tylko spostrzeżeniami podzielić się chciałem skoro już ten temat.
głośność- OC-2 trzyma poziom głośności, OC-3 ma dodatkowo jeszcze tak 10-15% procentowego boosta przy max odkręceniu potów. Nawet jak zostawiłem sam direct signal na maxa w OC-3 to był boost. Do tego trochę podły. Samo -1 na maxa- też OC-3 głośniejszy. i trochę zwiększający sustain.
brzmienie- -2 oktawy w dół- w OC-2 bardzo ładne, w OC-3 brzmi mnie jak kupaza totalna. Nie żeby -2 było jakoś ultra potrzebne, ale widziałem że ludzie czasem domiksowują sobie jeszcze trochę -2 jak używają direct sygnału i idą w brzmienie w stylu, hmm, powiedzmy "Mikromusic-takiego chłopaka" na ten przykład, czyli ściana z mixu direct i -1 (i -2). Ogólnie OC-3 wydaje się być odrobinę bardziej "napompowany"- nie będę się aż tak rozpisywał, strasznie ciężko to opisać. OC-3 ma więcej środkowych częstotliwości, ale jednocześnie jest bardziej napompowany więc sub też trochę potężniejszy. Ale jak ktoś idzie w sygnał złożony z direct signalu + oktawy w dól jedna bądź dwie bądź oba + jeszcze jakieś przestery z przodu- polecałbym OC-2.
tracking- po długich zabawach z obiema kostkami, dochodzę do wniosku, że tracking to w 10% kwestia oktawera a w 90% kwestia ręki/basu/strun/setupu. Pamiętam jak chciałem swoją 6 strunową bezprogową Kanię (już jej nie mam) podłączyć- praktycznie same glitche, bezużyteczny sygnał mi wychodził. Alfik mi powiedział, w sumie słusznie, że tu chodzi o to, że sam bas po prostu ma mało czegokolwiek oprócz dołu i środka (ślicznego, żeby nie było, kontrabasowo po całości), a bez progów jeszcze ciężej i mało który oktawer tak na prawdę by sobie nie poradził. Nie każdy bas do efektów ejst najwidoczniej. Albo akurat nie do takich które potrzebują wyraźnie zarysowanej wysokości dźwięku.
Poszedłem tym tropem- sprawdziłem na swoim GMRrze Majestic- kupsztal, założyłem flaty- geniusz, tracking od Fis (jakbym miał piątkę pewnie od Cis). Wziąłem swojego Peaveya Zephyra, flaty-bleh!, roundy- jeszcze lepiej niż GMR na flatach, autentyczne zero glitchy, mogłem trzymać dźwięk aż do samego wybrzmienia basu bez żadnego glitcha.
4 tygodnie później na podobnych strunkach, ale z odrobinę rozregulowanym setupem na Peaveyu- tracking dobry, aaaaale juz nie tak perfekcyjny.....
Dlatego tracking to dla mnie kwestia dobrze ustawionego wiosła z odpowiednimi strunkami- całość ma być nastawiona na klarowność wysokości dźwięku i sustain bez nagle wyskakujących dziwnych harmonicznych. Nie za nisko struny, za dużo fretbuzzu=glitch na aktaku. Tak było u mnie. I tak każde inaczej działać będzie.
np. śmieszną rzeczą w moim Peaveyu jest to, że jak cisnę niskie F1 to najpierw oktawer (nieważne który) trackuje go jako oktawę niżej (F0), jak powinien, a potem robi prawie płynny podjazd pod F1 i już trzyma ten dźwięk do końca, jakbym whammym podjechał oktawę w góre. Nie spotkałem się z tym na żadnym innym wiośle. Ktoś?
Także ten. tylko spostrzeżeniami podzielić się chciałem skoro już ten temat.