![]() |
|
Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - Wersja do druku +- basscity.eu (https://basscity.eu) +-- Dział: dzielnice (https://basscity.eu/forum-1.html) +--- Dział: dzielnica basowa (https://basscity.eu/forum-6.html) +--- Wątek: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? (/thread-1063.html) |
RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - zee - 10-07-2011 Najbardziej żywotne są z reguły projekty konstruowane dla przyjemnośći. Też uwierało mnie że każdy zespół końćzył siępo roku albo dwóch. Fakt, że jeśli z mojej winy to dlatego że nie mogłem odnaleźć się stylistycznie. Teraz mamy skład na początku którego tworzenia stwierdziliśmy że będziemy konsekwentni. I konsekwentnie po kilku próbach zostało nas trzech. Teraz już trzymamy się kupy i staramy się tę konsekwencję utrzymać. Właściwie to jesteśmy teraz jak osiemnastolatki zaczynające od nowa. Gitarzysta 20 lat grał na akustyku, teraz usiłuje przejąć rolęjedynego gitarzysty w zespole, ja nigdy nie śpiewałem grając a teraz się tego uczę, pozatym nigdy wcześniej w takim małym składzie nie grałem. Bębniarza mamy młodego chłopania, także i on się czegoś ciągle uczy. To jakośtam napędza. Wszystko na ten temat już napisali Mazdah i Groza. Jeśli wszyscy chcą grać podobnie, mają z tego przyjemność i inspirują się na wzajem (to ważne) to coś z tego będzie. Aha moje położenie geograficzne ma podobny charakter. Kilkunastotysięczne miasto pod Wawą, gdzie choć muzyków jest sporo to jak w Modzie na Sukces - grał jużprawie każdy z prawie każdym, więc większość kombinacji została sprawdzona. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - paluch1986 - 10-07-2011 U mnie w mieście też wszyscy grajkowie się znają, każdy z każdym praktycznie coś grał (nawet 2-3 basistów na raz ze sobą - pierwszy skład: coś się kleiło nawet na początku, próby w mdk, w pewnym momencie salę prób zrobiliśmy u mnie w domu, było miejsce sprzęt itd. Tyle że z całego zespołu na próbie byłem ja i gitarzysta. Gitarzysta poszedł gdzie indziej (teraz już nie gra, a szkoda bo konsekwentnie ćwiczył na gitarze, dążył do czystości dźwięków i szkolenia się), ja stwierdziłem że "chędożę". - drugi skład: dołączyłem do gotowego, ludzie wspaniali, przyjaciele do dziś, materiał szedł dosyć sprawnie i szybko, nastąpiła różnica zdań na temat czy pchamy dalej kapelę, gramy coś poza miastem. Ci co chcieli bardziej coś działać (w tym ja) poszli sobie - trzeci skład: tu było bardziej profesjonalnie, jakieś zaplecze marketingowe nawet było, potencjał był, się zmarnował przez przespanie i się w sumie samo sypnęło. - czwarty skład: alkoholizm to zło... zwłaszcza u osoby nakręcającej resztę do działania, nie polecam nigdy takiej konfiguracji. Obecnie gram w 3 składach, czy dla poklasku? Może bardziej dla chęci zrobienia wreszcie czegoś sensownego. Nie wiem ile z którym składem się zrobi, ale póki co sprawia mi to przyjemność, w każdym jest trochę inaczej, chociaż wygrana w jakimś lokalnym konkursie/przeglądzie jakoś przestaje na mnie robić wrażenie (lepsze wrażenie chyba obecnie robi granie sztuki dla aż 4 osób Edyta: przyczyny niechęci? chyba charakter, jedni lepiej rządzą inni lepiej dają sobą rządzić i robią co im inni każą. Pozostaje kwestia kto silniejszy wpływ wywiera (rodzice/mąż/żona/dzieci/osoby z zespołu/koledzy/koleżanki). RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - zakwas - 10-07-2011 (10-07-2011, 09:24 PM)zee napisał(a): Najbardziej żywotne są z reguły projekty konstruowane dla przyjemnośći. Coś w tym jest. Cztery lata gram z Kumamą - zaczęliśmy się schodzić żeby pojamować dla funu, do głowy nam by nie przyszło, że będzie z tego regularne granie. A dla chcącego nic trudnego, znaleźć ludzi do grania naprawdę nie jest tak trudno, tylko trzeba pozapierdalać trochę (było) no i samemu coś sobą reprezentować też wypada... RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - jb90 - 10-08-2011 Oj p Owiem wam pany ze z tym graniem jest cholernie ciezko. tak sie tylko wydaje ze samodyscyplina i praca wystarcza ale co z tego jak nie maz kim grac ?!! Sam mimo iz gram codziennie, cwicze itp. Nie moge znalezc bandu ktory do grania podchodzilby poeaznie. Sam mieszkam na wsi (chociaz jest u mnie we wiosce paru muzykow a nawet zespol (!) cokolwiek. Ale oni wszyscy (no moze oprocz cokolwiek) nie podchodza do grania powaznie, nie rozwijjaja siie itp. Powiemm wam szczerze ze czesto mialem ochote sprzedac sprzet i rzucic to wszystko w cholere ale wtedy juz nic by mi nie pozostalo w zyciu (jakkolwiek to banalnie vzy pateetycznnie brzmi) mialem dotychczas (glownie niestety nieprzyjemnosc) grac z 4 kapelami. Pierwsza byla typowo weselna. Na pierwszym spotkaniu dostalem material do ogrania ktory skrupulatnie przerobilem i mimo iz podobno bylo dobrze to na 1probie sie skonczylo (i nawet nikt nie odezwal sie slowem z ich strony o dalszym graniu ! Zero odpowiedzi na tel itp) 2 miala byc profesjonalna bardziej (moze kojarzycie zespol daimonion z piotrkowa tryb?) maja plyte na koncie. Ich gitarzysta i palker przyjechali nawet do mnie, zagralismy probe, mialybyc nastepne a skonczylo sie "niekonczacym sie urlopem paalkera", kontakt znowu sie urwal i ani me ani be ani pocaluj mnie w dupe :/ z 3 kapela bylo juz niemal perfekt. Gralismy bluesy, hard rocka, full sklad i zaangazowanie + sporo wlasnego materialu-zblizaly sie rowniez imprezy do grania kiedy nagle bebniarz i solista znalezli prace za granica i marzenia o kapeliz prawdziwego zdarzenia poszly sie kochac. Teraz znalazlem kolejna kapele (typowo cchalturnicza ale dobra ) zobaczymy co z tego wyjdzie... Podsumowujac : niektorzy grajkowie to po prostu pizdy i tyle bo nawet nie raczaci powiedziec prosto z mostu ze nie beda dalej juz ciagneli zespolu/nie powiedza ze nie pasujesz do nivh czy jestes za slaby itp malo tego zachowuja sie jak dzieci nie mozna sie x nimi skontaktowac sie rozpisalem :p ale prawda jest ze malo jest osob zaangazowanych w pelni w granie. Czesto wygrywa samo zycie robota, rodzina, inne priorytety ale najczesciej wlasnie chec szybkiego i latwego sukcesu czy zarobku bez jakiegokolwiek wysilku !!! RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - zee - 10-08-2011 (10-08-2011, 12:47 AM)jb90 napisał(a): kiedy nagle bebniarz i solista znalezli prace za granica i marzenia o kapeliz prawdziwego zdarzenia poszly sie kochac. Jako że w tym kraju wyżyć z muzyki jest ciężko to tu też jest racja. Czasem fajne projekty pożera proza życia. Jak mi się młody urodził to też się wycofałem na jakieś pół roku, co było jedną z przyczyn upadku projektu, choć ten obecny jest w pewnym sensie kontynuacją tamtego. Granie dla przyjemności jest najskuteczniejsze powiedzmy "artystycznie", ale najczęściej przegrywa z życiem. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - Pecu - 10-09-2011 (10-07-2011, 10:43 PM)zakwas napisał(a): A dla chcącego nic trudnego, znaleźć ludzi do grania naprawdę nie jest tak trudno No niestety nie do końca. Do jakiegoś tam popitolenia sobie to może i nie ma problemu, ale jako kapela o określonym profilu muzycznym, konkretnym celu i bardzo mocno określonych oczekiwaniach perkusisty jak znaleźć nie mogliśmy tak nie możemy dalej. Mimo tego, że jesteśmy tuż pod samą Warszawą. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - pea - 10-10-2011 Niektórzy nie wiedzą do końca czego chcą. I to nie tyczy się wyłącznie muzyki. Niby coś chcą osiągnąć ale tak żeby się nie narobić. Dlatego 90% społeczeństwa to zwykłe szaraki, i ciężko z tego nijakiego motłochu wyłowić kogoś konkretnego. Brak, ambicji, samozaparcia i konsekwencji. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - low - 10-10-2011 (10-09-2011, 09:50 PM)Pecu napisał(a):(10-07-2011, 10:43 PM)zakwas napisał(a): A dla chcącego nic trudnego, znaleźć ludzi do grania naprawdę nie jest tak trudno No z tymi perkusistami jest dokładnie jak mówisz. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - zakwas - 10-10-2011 Tylko zależy czy szukamy ludzi do grania, czy szukamy ludzi do grania czegoś naprawdę konkretnego. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - paluch1986 - 10-10-2011 Z drugiej strony lepiej trochę poczekać, niż łapać ludzi na 2-3 próby. Gdy co chwila ktoś przychodzi i odchodzi to jest to bardzo demotywujące. Z drugiej strony grałem z zespołem, który miał jakby "grupę ludzi którzy czasem zagrają koncert", raz z jednymi, raz z drugimi, instrumentarium różne. Grania wychodziły w porządku, tyle że próby schodziły non stop na ten sam materiał i jego aranżację pod aktualne instrumentarium, przypominanie sobie itp. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - mazdah - 10-10-2011 (10-08-2011, 11:43 AM)zee napisał(a): Jako że w tym kraju wyżyć z muzyki jest ciężko to tu też jest racja.(...) Nie tyle artystycznie... ale że tak powiem "chęć niezarabiania" tudzież "niechęć zarabiania" z grania uwolniła mnie od bardzo wielu rzeczy. Nie mam parcia na "sławę" i "sukces". Nie mam parcia na granie za kasę Nie mam parcia na częste granie Nie mam strachu, że jak zniknę z kapelą gdzieś na pół roku, to po powrocie będzie problem z załatwieniem koncertu. Zostaje sama muzyka. Dzięki temu gramy z ogromną przyjemnością, mamy sporo czasu na dopracowanie numerów, spotykamy się raz w tygodniu na pełnym luzie, pijemy kaweczki, palimy papieroski i gadamy przez pół próby. Poza tym mam w sprzęcie jakieś 13 tysięcy i nadal planuję rozbudowę, bo to jeszcze nie jest to. W moim przypadku granie zarobkowe to będzie tylko "pomniejszanie strat" a nie zarabianie RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - paluch1986 - 10-10-2011 Ja bym chciał wydać płytę z kapelą i pograć trochę koncertów po kraju. Materiału nagrałem z kilkoma kapelami, ale kończyło się na rozsyłaniu mp3 po internecie i kapele się rozpadały. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - zee - 10-10-2011 (10-10-2011, 09:49 AM)mazdah napisał(a): Nie tyle artystycznie... ale że tak powiem "chęć niezarabiania" tudzież "niechęć zarabiania" z grania uwolniła mnie od bardzo wielu rzeczy. Dokładnie tak. Reprezentujemy ten sam system motywacji, oparty głównie na czerpaniu przyjemności z muzyki. Tylko ja mam sporo mniej w sprzęcie, ale nie płaczę jakoś nad tym strasznie. RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - mazdah - 10-10-2011 (10-10-2011, 09:55 AM)paluch1986 napisał(a): Ja bym chciał wydać płytę z kapelą i pograć trochę koncertów po kraju. Materiału nagrałem z kilkoma kapelami, ale kończyło się na rozsyłaniu mp3 po internecie i kapele się rozpadały. No to do roboty. Jeśli tylko chcesz wydać płytę i pograć pograć po kraju to jest to jak najbardziej do spełnienia. Trzeba tylko skończyć z przeświadczeniem, że dostanie się coś za nic. Trzeba zagrać ileś koncertów lokalnie, pobiegać za ilomaś sponsorami, nagrać materiał, zrobić dobre mixy, wydać własnym sumptem, sprzedawać na koncertach i na allegro. To wszystko kosztuje i niestety, ale trzeba najpierw wyłożyć, by później z ewentualnych profitów zmniejszyć straty (10-10-2011, 10:04 AM)zee napisał(a): Dokładnie tak. Reprezentujemy ten sam system motywacji, oparty głównie na czerpaniu przyjemności z muzyki. Słyszałem (ba, nawet miałem kilka RE: Lokalna niemoc twórcza i organizacyjna - co zrobić żeby grać ? - zee - 10-10-2011 (10-10-2011, 10:16 AM)mazdah napisał(a): Słyszałem (ba, nawet miałem kilkaWłaśnie dlatego nie płaczę |