05-02-2011, 05:08 PM
Po pierwsze Wiecie, co do muzycznego marketingu, niby na co dzień w tym siedzę, planując duże kampanie w Polsce z całym tym marketingowym chłamem - analizą grupy docelowej, badaniami, targetowaniem ble ble ble (nie dla marek muzycznych). I wiem dzięki temu jak specyficznie (ale agresywnie - wymienione przez Błażeja Warwick, a ja dorzucę Line 6 oraz obecnie TC Electronic z gigantycznymi budżetami na reklamę) funkcjonuje na świecie rynek instrumentów muzycznych. I za tym stoi kupa kasy i naprawdę duże dochody.
I sam się na to łapię - bo podstawowym narzędziem wciskania/sprzedaży instrumentów jest endorsement - czyli pakowanie w łapy znanych muzyków swojego sprzętu. Jak widzisz, że Twój idol gra - sam chcesz mieć. Tak było z wieloma rzeczami które kupiłem - ucho i sound były albo równorzędne, albo na dalszym planie. Biznes muzyczny sprzedaje nie instrumenty, ale pragnienia i emocje - jak sam masz w łapach sygnaturę/bas idola, czujesz się OK. Jak stoi nawet na stojaku i popatrzysz - tez jest fajnie. Patrzysz na plakacik/wideo na youtube. okłądkę płyty - o fuck, mam taki sam albo podobny bas/wzmacniacz - magia kurna! Stąd też trochę fenomen podkarpackich Foder np
I to jest spoko, bo przecież jesteśmy ludźmi czyli tylko takimi trochę lepszymi małpami, które nieco mniej się opierdalają
i to jest też OK. Dwa: Bo muzyka to też look i gadżeciarstwo. Dlatego odrzucając ten cały metafizyczny bełkocik (muzyka dla muzyki, sztuka, bycie artystą itepe) to ja takie zjawisko akceptuję - są fora audiofilskie, samochodowe, paralotniarskie, rowerowe (omawialiście kiedyś gęstość i właściwości fizyczne ramy rowerowej?) jest i basowe - i top gear tu tez się liczy.
jest muzyka - to raz. Ale jest i sprzęt - i myślenie o nim.
A Błażeja rozumiem w 100 procentach - wykręcenie/zrobienie/uzyskanie jak najlepszego soundu jest częścią jego pracy. Czyli wiedza o fizyce, dźwięku i brzmieniu i ciągłe dokształcanie się w tej dziedzinie jest częścią bycia topowym albo dążenia do doskonałości w swojej działce. I to dotyczy każdego zajęcia
dlatego, wydaje mi się - czasami -
że odrzucenie muzyki, paluchów ćwiczenia i skupienie się na krystaliczym paśmie o gładkości miśnieńskiej porcelany i kolorze islandzkiego nieba jest jak najbardziej OK. Dlaczego? Bo raz - Top Gear nas nakręca (obojętnie czy to auto czy potencjometr) a po drugie - bo czasami trzeba. Na każdą metafizyke składa się meta i fizyka
howgh!

