05-03-2011, 09:18 AM
Dyskusja sprowadza się powoli na wspólny mianownik 
Co jakiś czas powtarzałem w kilku tematach - za dużo dźwięków, za dużo masturbacji brzmieniowej, a za mało w tym muzyki.
Swoją pogoń za coraz czystszym i bogatym brzmieniem zakończyłem po długich rozmowach z jednym muzykiem, bo mimo że grał na basie, nie uważał się za basistę. Basista to tylko operator instrumentu, a tych jest bardzo wielu. Co chcę przez to powiedzieć - (dla mnie) najważniejszy jest indywidualizm, wyrażanie siebie, a instrumenty, efekty i nagłośnienie mają być tylko narzędziami.
Co jakiś czas powtarzałem w kilku tematach - za dużo dźwięków, za dużo masturbacji brzmieniowej, a za mało w tym muzyki.
Swoją pogoń za coraz czystszym i bogatym brzmieniem zakończyłem po długich rozmowach z jednym muzykiem, bo mimo że grał na basie, nie uważał się za basistę. Basista to tylko operator instrumentu, a tych jest bardzo wielu. Co chcę przez to powiedzieć - (dla mnie) najważniejszy jest indywidualizm, wyrażanie siebie, a instrumenty, efekty i nagłośnienie mają być tylko narzędziami.


