06-30-2011, 07:31 PM
Na moje oko Yama była wygodniejsza (mimo szerszego gryfu, a moja to piątka jeszcze była).
A co do braków, to tuning za kilkaset złotych chyba nie zniweluje różnicy kilku tysięcy w cenie między SQ a amerykańcem, ale ludzie chwalą sobie egzemplarze z powsadzanymi innymi pikapami i badassem.
Nie oczekujmy też od gitary za półtora kafla że będzie masterem w studio basisty, który nagrywa kilka płyt rocznie.
A co do braków, to tuning za kilkaset złotych chyba nie zniweluje różnicy kilku tysięcy w cenie między SQ a amerykańcem, ale ludzie chwalą sobie egzemplarze z powsadzanymi innymi pikapami i badassem.
Nie oczekujmy też od gitary za półtora kafla że będzie masterem w studio basisty, który nagrywa kilka płyt rocznie.


