06-21-2012, 11:44 AM
joł...
u mnie w kapelach to zawsze był z tym problem.
jak grałem z ostatnimi rzeźnikami i laska śpiewała to mieliśmy zajebiste nagłośnienie - dwie dupne końcówki mocy - super mikser i do tego dwie duże paczki wharfdale pro 2*15- sprzęt aż za mocny do sali prób. Ale i tak nigdy nie było słychać wokalu nawet jak przyszedł jakiś facet żęby zaryczeć to była kupa bo gitary robiły taki jazgot, że ja pierdole.
Salka była wytłumiona i generalnie bardzo fajna akustycznie .
Teraz gram w trio gdzie jest więce crunchy niż high gainów i gramy w pyte cicho tak, że czasami mam wrażenie że pałker który śpiewa sobie chórki bez mikrofonu jest głośniej niż nagłośniony wokal
.
A wszystko to odbywa się na jakiś badziewnych starych eltronach i jednym dziwnym głosniku 12" i to wsio podłączone do jakiego powermiksera małego.
Wsio jest zależne od tego czy chcecie słyszeć muzykę i siebie wzajemnie czy tylko siebie samego
))
u mnie w kapelach to zawsze był z tym problem.
jak grałem z ostatnimi rzeźnikami i laska śpiewała to mieliśmy zajebiste nagłośnienie - dwie dupne końcówki mocy - super mikser i do tego dwie duże paczki wharfdale pro 2*15- sprzęt aż za mocny do sali prób. Ale i tak nigdy nie było słychać wokalu nawet jak przyszedł jakiś facet żęby zaryczeć to była kupa bo gitary robiły taki jazgot, że ja pierdole.
Salka była wytłumiona i generalnie bardzo fajna akustycznie .
Teraz gram w trio gdzie jest więce crunchy niż high gainów i gramy w pyte cicho tak, że czasami mam wrażenie że pałker który śpiewa sobie chórki bez mikrofonu jest głośniej niż nagłośniony wokal
A wszystko to odbywa się na jakiś badziewnych starych eltronach i jednym dziwnym głosniku 12" i to wsio podłączone do jakiego powermiksera małego.
Wsio jest zależne od tego czy chcecie słyszeć muzykę i siebie wzajemnie czy tylko siebie samego


