08-30-2012, 09:23 AM
Handy, w jaki sposób 50 osób w knajpie ma przynieść stratę na barze?
50 osób to jakieś ~40-50 piw (bo jeden nie kupi wcale, inny kupi 4), sprzedanych po 5-7zł, gdzie klub płaci 1,20-1,50 za LITR.
Nie liczę chipsów, wódek, paluszków i orzeszków.
Jak mają do wyboru 50 a 150 osób w knajpie, to rozumiem że ta pierwsza opcja może im się nie podobać.
Ale jak mają wybór między koncertem (50 osób) a brakiem koncertu (czyli ~5 osób oglądających TV przy barze) to nie wiem co im przynosi więcej strat.
Ja nie mam wysokich oczekiwań od klubu. Jak dostanę scenę z paroma kolorowymi żarówkami to dam sobie radę.
Nie oczekuję technicznych, akustyków ani przodów, bo nie dość że to kosztuje, to jeszcze mamy może nieco specyficzne podejście do grania, ale wystarczająco dobrze brzmimy z tyłu. A już na pewno wystarczająco dobrze jak na dowolną oberżę w tym kraju ;)
EDIT:
Po prostu wnerwia mnie to, że:
- od dawna panuje przeświadczenie, że muzyk nie musi zarabiać
- od niedawna panuje przeświadczenie, że jeść i pić też nie musi
- za jakiś czas muzyk będzie musiał płacić grubą kasiorę, żeby mu pozwolono w ogóle zagrać :P
EDIT2: W sumie kto chce może się w to ładować. Kumpla zespół chciał pojechać w mini trasę i pojechał. Każdy z członków dopłacał do tego po 300-400zł miesięcznie. Ich sprawa, ich zabawa :P
50 osób to jakieś ~40-50 piw (bo jeden nie kupi wcale, inny kupi 4), sprzedanych po 5-7zł, gdzie klub płaci 1,20-1,50 za LITR.
Nie liczę chipsów, wódek, paluszków i orzeszków.
Jak mają do wyboru 50 a 150 osób w knajpie, to rozumiem że ta pierwsza opcja może im się nie podobać.
Ale jak mają wybór między koncertem (50 osób) a brakiem koncertu (czyli ~5 osób oglądających TV przy barze) to nie wiem co im przynosi więcej strat.
Ja nie mam wysokich oczekiwań od klubu. Jak dostanę scenę z paroma kolorowymi żarówkami to dam sobie radę.
Nie oczekuję technicznych, akustyków ani przodów, bo nie dość że to kosztuje, to jeszcze mamy może nieco specyficzne podejście do grania, ale wystarczająco dobrze brzmimy z tyłu. A już na pewno wystarczająco dobrze jak na dowolną oberżę w tym kraju ;)
EDIT:
Po prostu wnerwia mnie to, że:
- od dawna panuje przeświadczenie, że muzyk nie musi zarabiać
- od niedawna panuje przeświadczenie, że jeść i pić też nie musi
- za jakiś czas muzyk będzie musiał płacić grubą kasiorę, żeby mu pozwolono w ogóle zagrać :P
EDIT2: W sumie kto chce może się w to ładować. Kumpla zespół chciał pojechać w mini trasę i pojechał. Każdy z członków dopłacał do tego po 300-400zł miesięcznie. Ich sprawa, ich zabawa :P

