To może jeszcze coś napiszę. A co ;)
Znacie pewnie pana Scofielda nie? Raczej zaliczymy go do grona świetnym improwizatorów :mrgreen: Wystarczy jednak posłuchać płyty Zbyszka Seiferta Passion, na której pod koniec lat '70 Scofield zagrał, żeby zauważyć, że i on kiedyś nie był na mega poziomie - grał świetnie, sprawnie, pomysłowo i nietuzinkowo, ale w porównaniu ze współczesnymi osiągnięciami jest przepaść.
Umiejętność improwizacji da się rozwinąć. U jednego mniej, u innego bardziej - najwięcej jednak zależy od włożonej pracy. Wiadomo, że jeśli są przeciwności typu kompletnie głuchy osobnik (w sensie muzycznym), to może to być nierealizowalne (co za słowotwórstwo). Załóżmy jednak, że w naszym gronie coś tam słyszymy, więc rozwijajmy się, jeśli mamy czas i chęci :)
Znacie pewnie pana Scofielda nie? Raczej zaliczymy go do grona świetnym improwizatorów :mrgreen: Wystarczy jednak posłuchać płyty Zbyszka Seiferta Passion, na której pod koniec lat '70 Scofield zagrał, żeby zauważyć, że i on kiedyś nie był na mega poziomie - grał świetnie, sprawnie, pomysłowo i nietuzinkowo, ale w porównaniu ze współczesnymi osiągnięciami jest przepaść.
Umiejętność improwizacji da się rozwinąć. U jednego mniej, u innego bardziej - najwięcej jednak zależy od włożonej pracy. Wiadomo, że jeśli są przeciwności typu kompletnie głuchy osobnik (w sensie muzycznym), to może to być nierealizowalne (co za słowotwórstwo). Załóżmy jednak, że w naszym gronie coś tam słyszymy, więc rozwijajmy się, jeśli mamy czas i chęci :)
Gram na nerwach.


