03-09-2019, 07:07 AM
Przez jakieś 7 lat granie w zespole, przeszedłem drogę od Spectorów i Ibanezów piątek, finalnie lądując na Jazzie od Mateusza (Buzz), a poprzedził go pasywny Fender piątka japoniec, który ostatecznie mi potwierdził kierunek. Wszyscy zgodnie w kapeli twierdzą, że brzmi to najlepiej jak do tej pory. Brzmi zarówno dobrze w tym settingu na czystym SWR SM-500 (jeszcze jak mi Alfik sprzedał patent na EQ, to już w ogóle git, bo jednak defaultowo był trochę roman) ale rumieniec wyszedł dopiero jak SWR chodzi jako koniec mocy dla preampu SVP-PRO. Drive'u akurat, bo z doświadczenia widzę, że więcej to niekoniecznie lepiej, a śmigałem na mocno rozkręconym Bblowerboxie. Polecam ciężką dla kręgosłupa drogę akolity pasywnych instrumentów i starych gratów.


