G&L L2000 Tribute
#1
[Obrazek: 25369508.jpg]
[Obrazek: 42761957.jpg]

www.glguitars.com napisał(a):PICKUPS 2 Fullerton-made G&L Magnetic Field Design humbucking pickups
BODY WOOD Swamp Ash with Flamed Maple top
NECK WOOD Hard Rock Maple with Rosewood or Maple fingerboard
NECK RADIUS 9" (228.6mm)
NECK WIDTH AT NUT 1 3/4" (44.5mm)
TUNING KEYS Open-back traditional tuners
BRIDGE G&L Saddle Lock bridge with nickel plated die-cast saddles.
CONTROLS G&L Tri-Tone active/passive electronics, 3-way mini-toggle pickup selector, series/parallel mini-toggle, preamp control mini-toggle (off/on/on with high frequency EQ boost)
FINISH 3-Tone Sunburst, Maple fingerboard with Vintage Gloss neck finish
Natural Gloss, Rosewood fingerboard with Clear Gloss neck finish
OTHER G&L Deluxe Gig Bag included in USA (Outside USA please contact your G&L distributor for availability)

Opis i recenzja

Budowa i wykonanie
Seria Tribute wytwarzana jest w Indonezji w fabrykach Corta. W tych samych zakładach robione są takie gitary, jak Ibanez, Lakland Skyline, czy wspomniany już Cort. Z USA przywożone są oryginalne przetworniki, reszta robiona jest na miejscu wg receptury panów z firmy matki. Użyto klasycznych i sprawdzonych gatunków drewna: jesion na deskę (można też kupić z deską olchową) i klon na gryf. Mój egzemplarz posiada również klonową podstrunnicę – można zakupić z palisandrową. Selekcja materiałów nie jest najwyższych lotów, co może w owocować problemami z trzymaniem krzywizny gryfu i wymuszać częstsze regulacje. Gryf o przekroju litery C przykręcany jest do deski 6 śrubami, co ma zapewnić lepsze przenoszenie drgań. W modelu 4 strunowym gryf ma radius 12”. Jest dość szeroki – przypomina kołek rodem z basów serii Precision. Nie jest więc tak smukły i „szybki” jak ten z Jazz Bassa. Mi akurat taki odpowiada – lubię szeroko rozstawione struny, choć moje dłonie należą do naprawdę małych. Progi nabite są równo i precyzyjnie. O nic nie zahaczymy, nic nas nie skaleczy. Niezłe wrażenie sprawiają frezy pod przystawki – nie ma szpar, wszystko jest ładnie spasowane. Deska ma u góry profil pod przedramię prawej ręki, więc mimo jej sporej grubości łatwo można znaleźć wygodną dla siebie pozycję. Jest oczywiście wycięcie przy łączeniu deski z gryfem, które umożliwia dojście do wysokich pozycji. Niestety wg mnie jest nieco zbyt małe, przez co niełatwo się gra na wysokich prograch – szczególnie na grubszych strunach. Instrument ustawiony fabrycznie miał taką sobie akcję strun. Ja lubię bardzo niską. Niestety bez ingerencji lutnika (szlif progów) się nie obyło.

Ciekawej budowy jest most – gruby i ciężki, świetnie przenosi drgania strun. Od spodu ma śrubkę – kontrę. Jej poluzowanie sprawia, że maszynki dla poszczególnych strun można swobodnie przesuwać na boki (oczywiście przy poluzowanych strunach). Na początku sprawiało mi to małe problemy przy zmianie strun – teraz już nie. Pewnie dlatego, że w ferworze walki ową kontrę... zgubiłem. Po naciągnięciu strun na szczęście nie widzę różnicy Big Grin Kolejnym mechanicznym elementem są klucze – z lekkiego stopu. Kształtem przypominają te ze starych Fenderów – są jednak lżejsze. Obawiałem się licznych wilków, jednak na takie nie trafiłem Big Grin Zastosowano starego typu naciąg strun D i G pomijając niestety strunę A. Trzeba więc pamiętać o odpowiednim nawijaniu jej na klucz (dodatkowy zwój).

Przejdźmy do elektroniki. Leo opracował pickupy MFD oparte o ceramiczne magnesy. W modelu L2000 są to dwa humbuckery. Dają potężny i agresywny sygnał, a ich magnesy starają się powstrzymać struny od wibrowania, więc pierwszą czynnością po rozpakowaniu i podłączeniu wiosła było mocniejsze ich wkręcenie w deskę (co może być utrudnieniem w czasie poszukiwań oparcia dla kciuka prawej ręki w czasie gry). Szczególną cechą jest możliwość indywidualnego regulowania wysokości nadbiegunników (imbusem). Niestety efektem kręcenia jest postrzępiony plastik obudowy przystawki, co nie wygląda zbyt estetycznie.

Na pokładzie jest preamp. W czasie jego projektowania (lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku) niemożliwe było stworzenie preampu z aktywną korekcją, który by mało szumiał. Leo nauczony doświadczeniem z MM zastosował inny patent. Tym razem korekcja była tylko pasywna (za to dwudrożna – można przyciąć zarówno dół jak i górę), załączenie preampu wzmacnia tylko sygnał i lekko podbija bas. Jest też drugi tryb podbijający górkę. Mamy jeszcze dwa pstryczki do omówienia: środkowy wybiera tryb pracy przystawek (szeregowo / równolegle), a pierwszy (nad potencjometrem volume) jest selektorem przystawek. Jak taka nietypowa elektronika sprawuje się w praktyce?

Brzmienie
Jeśli ktoś szuka basu, który potrafi udawać Fendera bądź MM, to niech nie kupuje G&L L2000. Ten bas ma swój charakter. Opis będzie krótki, bo to bardzo subiektywne sprawy...

W pasywie i trybie szeregowym jest bardzo dużo niskiego środka i niezbyt dużo górki. Można powiedzieć – vintage. Jest jednak sporo warkotu, co jest cechą charakterystyczną tego instrumentu. Przystawka gryfowa „gada” bardzo preclowato. Przystawka mostkowa daje dużo agresywnego środka.

W trybie równoległym znika przewaga niskiego środka i pojawia się dużo wysokiego oraz górki. Takie brzmienie pasuje szczególnie do grania kciukiem na obydwu przystawkach. Potrafi wtedy wyrwać z butów – szczególnie po załączeniu preampu.

Instrument ten jest bardzo podatny na artykulację. Przesunięcie prawej ręki w tył i przód daje natychmiastowy efekt. Niestety natychmiast też wyłażą wszelkie błędy basisty. Nie da się nic ukryć i zamaskować – nasze braki zostaną bezlitośnie obnażone. Na końcu podaję linki do próbek. Mam nadzieję, że coś Wam o brzmieniu powiedzą.

Podsumowanie
Czy Leo i George zbudowali prawdziwego killera odsyłającego w cień poprzednie konstrukcje? Nie. To wspaniały instrument, jednak nie jest w stanie zdetronizować Jazz Bassa, Precisiona, czy StingRaya. Jest po prostu inny. Wydawać by się mogło, że jego agresywny warkot predysponuje go głównie do ciężkiego grania. Jest to oczywiście całkowicie subiektywna sprawa – wg mnie sprawdzi się w każdym gatunku, choć w popie może za bardzo być słychać jego charakter. Biorą jednak pod uwagę jego cenę, myślę, że wart jest rozważenia. Ja jestem bardzo zadowolony.

Zalety:
- cena
- przebicie w miksie
- uniwersalność (od prawie precla, do ostrej maszyny slapująco kostkującej)
- dobre wykonanie (jak na tą cenę)
- ogólna wygoda (z zastrzeżeniem dot. kciuka prawej ręki)
- prawdziwy pasyw (działa bez baterii)

Wady:
- wyraźny charakter brzmienia, który nie koniecznie musi pasować do niektórych gatunków muzycznych
- szeroki kołkowaty gryf, który nie każdemu pasuje manualnie
- utrudnione dojście do wysokich pozycji na strunach E i A
- konieczność odwiedzenia lutnika zaraz po zakupie w celu poprawienia setupu (szlif progów)
- przyzwyczajenia wymaga opieranie kciuka prawej ręki na przetwornikach (po uwagach Zakwasa)

Sample dźwiękowe:

http://mikloo.wrzuta.pl/audio/2NEOqUM02HB/palec - brzmienie z palca we wszystkich kombinacjach
http://mikloo.wrzuta.pl/audio/1fHCNtTo7DV/slapek - kciuk wprost w kartę muzyczną bez obróbki
http://mikloo.wrzuta.pl/audio/51ofqbtdS51/funk - brzmienie z palca w trybie pasywnym, cewki szeregowo, obydwie. Bas wpięty we wzmacniacz SWR Basic Black - sygnał ściągnięty z linii, następnie w Cubase dodana wtyczka symulująca paczkę 2x10+HF.
Gram na nerwach.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości