Nie porównuj się do innych, to nie ma sensu takie liczenie.
Ja nie jestem specjalnie utalentowany jako muzyk, wszystko przychodzi mi ze sporym trudem, do tego nie mam wbudowanego jeszcze systematycznego ćwiczenia po x godzin dziennie - ze względu na dużą ilość pracy, sprawy osobiste itp. itd. Wymiataczem nigdy nie będę, nie przeszkadza mi to.
Technikę na zajebistym poziomie można zrobić w parę lat - jak się zapierdala po wiele godzin dziennie, to to przychodzi - nie ma innnej opcji. Jak nie przychodzi, znaczy, że się gra za mało i tyle.
Dużo więcej potrzeba natomiast na obycie z muzyką, osłuchanie. Rzeczy takie jak zapamiętywanie formy numeru w locie, umiejętność wymyślenia 3 różnych rzeczy do tego samego z miejsca itp. itd. Mi parę ładnych lat zajęło zanim zacząłem patrzeć na numer jako całość, nie na pojedyńcze riffy. To są mniej oczywiste rzeczy, kiedyś pamiętam jak z garowym rozpisywaliśmy fell on black days soundgarden żeby zapamiętać czego ile jest, bo to dosyć dziwny numer frazowo. Parę lat minęło, przypomniałem sobie na nowo i forma mi się teraz wydaje oczywista - nie rozumiem po chuj ja to kiedyś rozpisywałem. Itp. Itd. Umiejętność zrobienia prostych 10 coverów w dwa dni bez próby jest często dużo ważniejsza od wirtuozerii.
Z basistami spory problem jest niestety jeśli chodzi o indywidualność - chodzę sobie na festiwale czy tam konerty i niezbyt często trafiam na basistę takiego, bym zapamiętał jak on gra konkretnie, by było coś unikalnego w jego sposobie gry. To już grubsza sprawa - też zabawa na lata by zrozumieć jak się chce grać i umieć to rozwinąć.
Ja nie jestem specjalnie utalentowany jako muzyk, wszystko przychodzi mi ze sporym trudem, do tego nie mam wbudowanego jeszcze systematycznego ćwiczenia po x godzin dziennie - ze względu na dużą ilość pracy, sprawy osobiste itp. itd. Wymiataczem nigdy nie będę, nie przeszkadza mi to.
Technikę na zajebistym poziomie można zrobić w parę lat - jak się zapierdala po wiele godzin dziennie, to to przychodzi - nie ma innnej opcji. Jak nie przychodzi, znaczy, że się gra za mało i tyle.
Dużo więcej potrzeba natomiast na obycie z muzyką, osłuchanie. Rzeczy takie jak zapamiętywanie formy numeru w locie, umiejętność wymyślenia 3 różnych rzeczy do tego samego z miejsca itp. itd. Mi parę ładnych lat zajęło zanim zacząłem patrzeć na numer jako całość, nie na pojedyńcze riffy. To są mniej oczywiste rzeczy, kiedyś pamiętam jak z garowym rozpisywaliśmy fell on black days soundgarden żeby zapamiętać czego ile jest, bo to dosyć dziwny numer frazowo. Parę lat minęło, przypomniałem sobie na nowo i forma mi się teraz wydaje oczywista - nie rozumiem po chuj ja to kiedyś rozpisywałem. Itp. Itd. Umiejętność zrobienia prostych 10 coverów w dwa dni bez próby jest często dużo ważniejsza od wirtuozerii.
Z basistami spory problem jest niestety jeśli chodzi o indywidualność - chodzę sobie na festiwale czy tam konerty i niezbyt często trafiam na basistę takiego, bym zapamiętał jak on gra konkretnie, by było coś unikalnego w jego sposobie gry. To już grubsza sprawa - też zabawa na lata by zrozumieć jak się chce grać i umieć to rozwinąć.



