Niechcący założyłem nowy wątek, ponieważ po wpisaniu w "szukajkę" hasła CHAŁTURA uzyskałem zero odpowiedzi. Staram się to usunąć, a mój głos podczepiam tu, gdzie jego miejsce...
Jestem "klezmerem" i uważam, że granie "chałtur" to prawdziwy egzamin umiejętności zawodowych. Niegdyś potwierdzała je tzw. "weryfikacja", której jestem żyjącym posiadaczem z wpisem "muzyk-solista w imprezach estradowych, kat. I", ale teraz weryfikuje je życie.
Uważam, że nieporozumienie wynika z tego, że laik słysząc słowo "chałtura" kojarzy je z byle jakim graniem "na odwal się" - aby tylko złapać trochę grosza, z całkowitym lekceważeniem odbiorcy.
Tak grają knociarze, a nie "klezmerzy" zawodowi!
"Klezmer" musi umieć grać z nut, znać teorię, transponować "w locie", słyszeć harmonię, rozumieć inne instrumenty i ich funkcję w zespole - ale musi też być odporny fizycznie i psychicznie na różne niespodzianki.
I tu - "na dzień dobry" pozwolę sobie zaprezentować:
BARDZO KRÓTKI PORADNIK DLA POCZĄTKUJĄCEGO KLEZMERA..., który powstał w wyniku zapotrzebowania użytkowników konkurencyjnego forum basowego. Na pytanie: >>"jak zorganizować sobie czas
przed "jobem", jakie wprawki warto poćwiczyć, jakie są możliwe kontuzje podczas gry, czego należy unikać, itd. itp."<< odpowiedziałem:
No..., taki "guru" to ja nie jestem. Moja specjalność to raczej "ciemna strona mocy"! Jednakowoż potrzebującemu nie odmawia się pomocy. Księga mówi: "...Proście, a będzie Wam dane!..."
ad1. JAK ZORGANIZOWAĆ SOBIE CZAS PRZED "JOBEM"
Moja rada: porządnie się wyspać, a przed "wesółkiem" jeszcze przegłodzić
Sam do drugiej części stosowałem się z takim skutkiem, że jak na stół wjeżdżał półmisek z "korytkiem" to pozostali klezmerzy na wyścigi nakładali sobie na talerzyki, bo kto się spóźnił, to po mnie mógł już tylko obejrzeć sobie wzorek na dnie naczynia!
ad2. JAKIE WPRAWKI WARTO POĆWICZYĆ
Instrumentalne - każdą sobie znaną. Osobiście raczej nie ogrywam technicznego "wymiatania", chociaż szybkości osiągam przyzwoite i z artykulacją problemów nie miewam.
Jak się nudziłem, to ogrywałem linie basowe różniastych kadencji i modulacje z jednej tonacji do innej.
Kiedyś, w początkach swojego grania, brałem jakiś zbiór "szitów", najlepiej "be-bop" lub "cool", z możliwie skomplikowaną, albo nietypową harmonią i a'vista leciałem do nich linie basowe. Bardzo pomocne jest granie na tubie lub innym instrumencie nie strunowym, ponieważ wyklucza to mechaniczne stosowanie "układów" na progach, jak w gitarze. Trzeba po prostu wiedzieć co się gra (nie mówię o ludziach grających wyłącznie "na czuja", którym bozia talentu ani słuchu nie poskąpiła!).
Takie ćwiczonko przydaje się na "dżobach" z obcymi muzykami, grającymi np."medleje" własnego układu. Grałem już z takimi, co nie potrafili powiedzieć nawet w jakiej tonacji grają i np. grając "Sweet Georgia Brown" w tonacji F-dur mówili D-dur, bo od takiego akordu temat ten się zaczyna...
Grywam też głosy basowe z aranżacji na różne składy... Chodzi o czytanie a'vista skomplikowanych podziałów. Miewam problemy, szczególnie jeśli pisał aranżer-"kaleka" kochający szczegółową notację.
Zapis zawierający pauzy szesnastkowe z kropkami wewnątrz grupy rytmicznej zawsze mnie osłabia!
No, ale "nie ma sr.... po gaciach", jak jest pieniądz, to się nie marudzi!
ad3. JAKIE SĄ MOŻLIWE KONTUZJE PODCZAS GRY (rozszerzmy to ogólnie na "grania")
-Można się uderzyć tyłem czaszki o ścianę wychylając "kielonka" zbyt blisko ściany...
-Można sobie zrobić krzywdę widelcem z nadzianą szyneczką, jeżeli podczas konsumpcji wdajemy się w dyskusje przy stole z koleżkami ze składu...
-Można się skaleczyć przy szybkiej wymianie struny, zerwanej z powodu nadmiaru entuzjazmu...
-Można dostać po pysku od partnera panienki, którą chcemy zaprosić po "dżobie" do obejrzenia naszej kolekcji nagrań...
-Generalnie BHP na stanowisku pracy "muzyk estradowy i lokalowy" ma jedno podstawowe zalecenie:"spodziewaj się wszystkiego i bądź czujny!"
ad4. CZEGO NALEŻY UNIKAĆ.
-Przede wszystkim ciepłej wódeczki i nieświeżej szyneczki...
-Zaprzyjaźniania się z klientami...
-Wstawionych "ryczących czterdziestek"...
-Cioci Zosi co tak pięknie śpiewa zawsze na imieninach, i czy ona może zaśpiewać z Wami?...
(stanowcze: NIE!!!!!!)
-Grania gdziekolwiek bez wyraźnie ustalonych warunków, najlepiej zawrzeć je w formie umowy na
piśmie!
ad4. ITD. ITP.
-itd. itp!...
Koniec szkolenia, neskim!
PS. Życie na pewno Was przeegzaminuje ze znajomości porad "tubasa"

I jeszcze jedno:
"Klezmerami" doskonałymi są dla mnie np. perkusista Michał Dąbrówka, gitarzysta Jacek Królik.
Macie jakieś propozycje na naszym instrumencie? A może już padały kandydatury?
Jestem "klezmerem" i uważam, że granie "chałtur" to prawdziwy egzamin umiejętności zawodowych. Niegdyś potwierdzała je tzw. "weryfikacja", której jestem żyjącym posiadaczem z wpisem "muzyk-solista w imprezach estradowych, kat. I", ale teraz weryfikuje je życie.
Uważam, że nieporozumienie wynika z tego, że laik słysząc słowo "chałtura" kojarzy je z byle jakim graniem "na odwal się" - aby tylko złapać trochę grosza, z całkowitym lekceważeniem odbiorcy.
Tak grają knociarze, a nie "klezmerzy" zawodowi!
"Klezmer" musi umieć grać z nut, znać teorię, transponować "w locie", słyszeć harmonię, rozumieć inne instrumenty i ich funkcję w zespole - ale musi też być odporny fizycznie i psychicznie na różne niespodzianki.
I tu - "na dzień dobry" pozwolę sobie zaprezentować:
BARDZO KRÓTKI PORADNIK DLA POCZĄTKUJĄCEGO KLEZMERA..., który powstał w wyniku zapotrzebowania użytkowników konkurencyjnego forum basowego. Na pytanie: >>"jak zorganizować sobie czas
przed "jobem", jakie wprawki warto poćwiczyć, jakie są możliwe kontuzje podczas gry, czego należy unikać, itd. itp."<< odpowiedziałem:
No..., taki "guru" to ja nie jestem. Moja specjalność to raczej "ciemna strona mocy"! Jednakowoż potrzebującemu nie odmawia się pomocy. Księga mówi: "...Proście, a będzie Wam dane!..."
ad1. JAK ZORGANIZOWAĆ SOBIE CZAS PRZED "JOBEM"
Moja rada: porządnie się wyspać, a przed "wesółkiem" jeszcze przegłodzić
Sam do drugiej części stosowałem się z takim skutkiem, że jak na stół wjeżdżał półmisek z "korytkiem" to pozostali klezmerzy na wyścigi nakładali sobie na talerzyki, bo kto się spóźnił, to po mnie mógł już tylko obejrzeć sobie wzorek na dnie naczynia!
ad2. JAKIE WPRAWKI WARTO POĆWICZYĆ
Instrumentalne - każdą sobie znaną. Osobiście raczej nie ogrywam technicznego "wymiatania", chociaż szybkości osiągam przyzwoite i z artykulacją problemów nie miewam.
Jak się nudziłem, to ogrywałem linie basowe różniastych kadencji i modulacje z jednej tonacji do innej.
Kiedyś, w początkach swojego grania, brałem jakiś zbiór "szitów", najlepiej "be-bop" lub "cool", z możliwie skomplikowaną, albo nietypową harmonią i a'vista leciałem do nich linie basowe. Bardzo pomocne jest granie na tubie lub innym instrumencie nie strunowym, ponieważ wyklucza to mechaniczne stosowanie "układów" na progach, jak w gitarze. Trzeba po prostu wiedzieć co się gra (nie mówię o ludziach grających wyłącznie "na czuja", którym bozia talentu ani słuchu nie poskąpiła!).
Takie ćwiczonko przydaje się na "dżobach" z obcymi muzykami, grającymi np."medleje" własnego układu. Grałem już z takimi, co nie potrafili powiedzieć nawet w jakiej tonacji grają i np. grając "Sweet Georgia Brown" w tonacji F-dur mówili D-dur, bo od takiego akordu temat ten się zaczyna...
Grywam też głosy basowe z aranżacji na różne składy... Chodzi o czytanie a'vista skomplikowanych podziałów. Miewam problemy, szczególnie jeśli pisał aranżer-"kaleka" kochający szczegółową notację.
Zapis zawierający pauzy szesnastkowe z kropkami wewnątrz grupy rytmicznej zawsze mnie osłabia!
No, ale "nie ma sr.... po gaciach", jak jest pieniądz, to się nie marudzi!
ad3. JAKIE SĄ MOŻLIWE KONTUZJE PODCZAS GRY (rozszerzmy to ogólnie na "grania")
-Można się uderzyć tyłem czaszki o ścianę wychylając "kielonka" zbyt blisko ściany...
-Można sobie zrobić krzywdę widelcem z nadzianą szyneczką, jeżeli podczas konsumpcji wdajemy się w dyskusje przy stole z koleżkami ze składu...
-Można się skaleczyć przy szybkiej wymianie struny, zerwanej z powodu nadmiaru entuzjazmu...
-Można dostać po pysku od partnera panienki, którą chcemy zaprosić po "dżobie" do obejrzenia naszej kolekcji nagrań...
-Generalnie BHP na stanowisku pracy "muzyk estradowy i lokalowy" ma jedno podstawowe zalecenie:"spodziewaj się wszystkiego i bądź czujny!"
ad4. CZEGO NALEŻY UNIKAĆ.
-Przede wszystkim ciepłej wódeczki i nieświeżej szyneczki...
-Zaprzyjaźniania się z klientami...
-Wstawionych "ryczących czterdziestek"...
-Cioci Zosi co tak pięknie śpiewa zawsze na imieninach, i czy ona może zaśpiewać z Wami?...
(stanowcze: NIE!!!!!!)
-Grania gdziekolwiek bez wyraźnie ustalonych warunków, najlepiej zawrzeć je w formie umowy na
piśmie!
ad4. ITD. ITP.
-itd. itp!...
Koniec szkolenia, neskim!
PS. Życie na pewno Was przeegzaminuje ze znajomości porad "tubasa"

I jeszcze jedno:
"Klezmerami" doskonałymi są dla mnie np. perkusista Michał Dąbrówka, gitarzysta Jacek Królik.
Macie jakieś propozycje na naszym instrumencie? A może już padały kandydatury?


