06-17-2010, 10:14 PM
No ja dopiero zasiadłem do kompa po tym wszystkim.
Moje wrażenia są następujące:
Z godzinami otwarcia bramek itd. wyszło im nawet w porządku, chyba rzeczywiście o 14 zaczęli wpuszczać.
Behemoth zdecydowanie nie jest jakimś moim ulubionym zespołem itd. ale zagrali całkiem całkiem, i Nergala 5 przez 10 można było zrozumieć, ogólnie ciekawie
Anthrax bardzo miło mnie zaskoczył, fajnie zagrali- Frank ma super brzmienie pomimo tego że ten jego Jazz jest J+P (czego osobiście nie trawię), czuć było oldschool, była komunikacja z publiką- to mi się podobało.
Megadeth- tutaj jak już ktoś wcześniej wspomniał, można to podzielić na 2 części- ta druga była zdecydowanie lepsza, dopiero pod koniec Rudy z ekipą (według mnie) rozkręcili się na dobre.
Slayer- nie kręci mnie jakoś ale też zagrali z przytupem, chociaż wykorzystałem ten czas na zebranie energii przed Metą
No i Metallica- set dobrali średni, wiele kawałków się powtórzyło co do Chorzowa, ale zajebiście cieszyłem się z Hit The Lights, Fuel'a, All Nightmare i That Was Just ~, uważam że te kawałki wyszły im przezajebiście i można było się wyszaleć (pomijając Mastery i inne które grają zawsze). No i komunikacja James'a z publiką, szalenie to lubię. Rozjebał mnie moment kiedy James wygłasza już tą ostatnią mowę i włączyli te jakieś wskazówki co do poruszania się i tak dalej, i reakcja James'a ;d
Moje wrażenia są następujące:
Z godzinami otwarcia bramek itd. wyszło im nawet w porządku, chyba rzeczywiście o 14 zaczęli wpuszczać.
Behemoth zdecydowanie nie jest jakimś moim ulubionym zespołem itd. ale zagrali całkiem całkiem, i Nergala 5 przez 10 można było zrozumieć, ogólnie ciekawie
Anthrax bardzo miło mnie zaskoczył, fajnie zagrali- Frank ma super brzmienie pomimo tego że ten jego Jazz jest J+P (czego osobiście nie trawię), czuć było oldschool, była komunikacja z publiką- to mi się podobało.
Megadeth- tutaj jak już ktoś wcześniej wspomniał, można to podzielić na 2 części- ta druga była zdecydowanie lepsza, dopiero pod koniec Rudy z ekipą (według mnie) rozkręcili się na dobre.
Slayer- nie kręci mnie jakoś ale też zagrali z przytupem, chociaż wykorzystałem ten czas na zebranie energii przed Metą
No i Metallica- set dobrali średni, wiele kawałków się powtórzyło co do Chorzowa, ale zajebiście cieszyłem się z Hit The Lights, Fuel'a, All Nightmare i That Was Just ~, uważam że te kawałki wyszły im przezajebiście i można było się wyszaleć (pomijając Mastery i inne które grają zawsze). No i komunikacja James'a z publiką, szalenie to lubię. Rozjebał mnie moment kiedy James wygłasza już tą ostatnią mowę i włączyli te jakieś wskazówki co do poruszania się i tak dalej, i reakcja James'a ;d


