09-22-2012, 08:20 PM
(09-22-2012, 05:22 AM)Sobass napisał(a): No i kurdele jak się czyta, że w zasadzie zawsze muzykant na weselu był traktowany jak pomiot i gatunek gorszy, któremu jaśniepaństwo mogą kazać co se chcą, no to się scyzor w kieszeni otwiera. Tradycja jest do dupy w tym kraju.Mój teściu grał Chałtury gdzieś od 1955 do połowy lat 80-ych i potwierdza. Najlepszym dowodem tego podejścia jest zasłyszane przez niego "kunia i muzykanta nie żałować". O ile zdarzali się w tamtych czasach normalni klienci to niestety bywali i tacy którzy muzykantom żałowali nawet jakiegokolwiek napoju. Teściu rżnął na cyji więc dla niego to nie dramat, ale dęciaki bez picia nie mieli lekko.


