09-25-2012, 05:56 AM
(09-24-2012, 09:25 PM)motyx napisał(a): Można grać "takie rzeczy, że aż wstyd" we własnych aranżach przecież. U nas każde disco polo brzmi jak rockowy koncert z podwójną stopą i przesterowaną gitarąLudziom się podobają takie wykonania, a i każdy z nas przemyca do tego swój ulubiony styl. Jak gitarzysta o 2 w nocy walnie solo do "Pszczółki Maji" niczym Slash, to każdy ma banan na twarzy i chce się grać dalej
Poza tym ważni są ludzie z którymi się gra. Jeśli spotykacie się raz w tygodniu, żeby odpracować swoje, zgarnąć kasę i iść spać to faktycznie słabo. My tworzymy prawdziwy zespół i niezapomniane chwile podczas podróży na sztukę, samej sztuki i drogi powrotnej (czasem nawet noclegów jak się zdarzą
. Gram chałtury i metal progresywny. Z obu czerpię ogromną satysfakcję, oba zespoły rozwijają mnie w innych kierunkach i trudno byłoby mi zrezygnować z któregokolwiek na chwile obecną.
Łał. Jestem pod wrażeniem. Czekam, aż waszą chałturniczą kapelę pokaże TVP KULTURA, i generalnie skoro granie chały sprawia wam tyle funu, to proponuję w ogóle zrezygnować z wynagrodzenia. Zjecie se kotlecika, napijecie się kokakoli, a samo granie - dla zespołowego etosu i solówek a'la Slash w "Pszczółce Mai".
Ale może to się leczy ? Albo się z tego wyrasta ?

