Czyli konkluzja z jego wypowiedzi jest taka, że trzeba podać na głosnik bogate widmo - szum różowy! 
Wygrzewanie głośnika nie ma wplywu na układ magnetyczny - no bo jak? Nagrzany magnes traci swoje właściwości, dlatego wygrzewanie go miało by efekt odwrotny (na tyle ile sie podgrzewa w czasie normalnej pracy, to nic sie nie dzieje). W głośniku też nie ma co się ułożyć, jak ktoś to wspomniał o gitarze basowej (klucze, przystawki itd itp, generalnie elementy mechaniczne przykręcane), a to dlatego, że wszystko w głośniku powinno być klejone/lutowane.
Słyszałem o dwóch teoriach dotyczących wygrzewania głośników. I obie moim zdaniem są słuszne.
Pierwsza jest taka, że ludzkie ucho po prostu się przyzwyczaja do danego brzmienia i po czasie samo sobie wygładza swoją własną charakterystykę. Proponuję przeprowadzić eksperyment. Weźcie 3 pary słuchawek i zmieniajcie je co tydzień. Przy każdej zmianie kolejne słuchawki będą brzmiały gorzej niż poprzednie (ale tak samo, jak wcześniej).
Drugi wątek wygrzewania jest bardziej techniczny. W czasie pracy membrana pracuje. Ulega ona różnym siłom, dlatego też membrana delikatnie się wygina, czasem powstają jakieś mikropęknięcia. I w tym jest ukryta tajemnica wygrzewania - różne konfiguracje nowych defektów delikatnie zmieniają charakterystykę przenoszenia głośnika (podejrzewam, że liniowość też - nowe harmoniczne, ale to raczej efekt marginalny).
Wygrzewanie głośnika nie ma wplywu na układ magnetyczny - no bo jak? Nagrzany magnes traci swoje właściwości, dlatego wygrzewanie go miało by efekt odwrotny (na tyle ile sie podgrzewa w czasie normalnej pracy, to nic sie nie dzieje). W głośniku też nie ma co się ułożyć, jak ktoś to wspomniał o gitarze basowej (klucze, przystawki itd itp, generalnie elementy mechaniczne przykręcane), a to dlatego, że wszystko w głośniku powinno być klejone/lutowane.
Słyszałem o dwóch teoriach dotyczących wygrzewania głośników. I obie moim zdaniem są słuszne.
Pierwsza jest taka, że ludzkie ucho po prostu się przyzwyczaja do danego brzmienia i po czasie samo sobie wygładza swoją własną charakterystykę. Proponuję przeprowadzić eksperyment. Weźcie 3 pary słuchawek i zmieniajcie je co tydzień. Przy każdej zmianie kolejne słuchawki będą brzmiały gorzej niż poprzednie (ale tak samo, jak wcześniej).
Drugi wątek wygrzewania jest bardziej techniczny. W czasie pracy membrana pracuje. Ulega ona różnym siłom, dlatego też membrana delikatnie się wygina, czasem powstają jakieś mikropęknięcia. I w tym jest ukryta tajemnica wygrzewania - różne konfiguracje nowych defektów delikatnie zmieniają charakterystykę przenoszenia głośnika (podejrzewam, że liniowość też - nowe harmoniczne, ale to raczej efekt marginalny).


