03-29-2013, 12:08 PM
Dużo nie powiem ale powiem :P
Uczestniczyłem w warsztatach z Piotrem Wojtasikiem w ostatnim międzyczasie, który tłumaczył uczniom szkół muzycznych (klasykom) podstawowe podstawy jazzu w sposób podstawowy i przystępny. Znalazło się tam też trzech degeneratów nie po szkole muzycznej i nie grających klasyki, w tym ja.
Co Wojtasik wykładał? W sumie banał. Podkład 4 akordy - bas + fortepian. Na trąbce cały czas banały - pryma tercja, sekunda kwarta, tercja kwinta itp. W jedną stronę, w drugą, potem inna kombinacja. Cały czas nic wielkiego.
Po pół godzinie stwierdził - "Zobaczcie, jedna skala wystarczyła na pół godziny grania". Czemu to wspominam? Cały czas grał RASOWO, przez duże R. Każdy dźwięk był zagrany jakby był tylko tym jedynym właściwym. Artykulacja tylko potwierdzała jego autorytet. Nikt nie wnikał, czy gra banał czy nie. Na dobrą sprawę mógłby ogrywać skalę chromatyczną w górę i w dół i było by to przyjęte tak samo. Albo solo na trzech dźwiękach.
Do czego piję: żeby solo było przekonujące, sam musisz być przekonany do tego, co układa się pod Twoimi palcami. To samo powtarza się zresztą w innych warsztatach. Treść jest ważna IMHO na równi ze sposobem, ale sama treść, bez autorytetu w dźwięku, nie przebije się.
Uczestniczyłem w warsztatach z Piotrem Wojtasikiem w ostatnim międzyczasie, który tłumaczył uczniom szkół muzycznych (klasykom) podstawowe podstawy jazzu w sposób podstawowy i przystępny. Znalazło się tam też trzech degeneratów nie po szkole muzycznej i nie grających klasyki, w tym ja.
Co Wojtasik wykładał? W sumie banał. Podkład 4 akordy - bas + fortepian. Na trąbce cały czas banały - pryma tercja, sekunda kwarta, tercja kwinta itp. W jedną stronę, w drugą, potem inna kombinacja. Cały czas nic wielkiego.
Po pół godzinie stwierdził - "Zobaczcie, jedna skala wystarczyła na pół godziny grania". Czemu to wspominam? Cały czas grał RASOWO, przez duże R. Każdy dźwięk był zagrany jakby był tylko tym jedynym właściwym. Artykulacja tylko potwierdzała jego autorytet. Nikt nie wnikał, czy gra banał czy nie. Na dobrą sprawę mógłby ogrywać skalę chromatyczną w górę i w dół i było by to przyjęte tak samo. Albo solo na trzech dźwiękach.
Do czego piję: żeby solo było przekonujące, sam musisz być przekonany do tego, co układa się pod Twoimi palcami. To samo powtarza się zresztą w innych warsztatach. Treść jest ważna IMHO na równi ze sposobem, ale sama treść, bez autorytetu w dźwięku, nie przebije się.
"Some people like cupcakes better. I for one care less for them!"


