Błażej, fajnie ,że masz receptę na to: jak grać jak Jaco Pastorius,albo jak stać się doskonałym basistą tylko zrozum, że na tym forum masz w większości do czynienia, jak napisał mazdah, z "kolekcjonerami" ,bądź "entuzjastami" dla ,których spełnieniem może być właśnie zagranie na zlocie motocyklowym,bądź w ogóle wyjście na scenę z basem,albo nagranie płyty...Nikt nigdy nie kwestionował tego ,że ćwiczenie czyni mistrzem,że ważna jest również świadomość tego co się umie,jakie są moje możliwości i umiejętności.Zgadzamy się ,że rośnie ona wraz z ilością "dupogodzin" ćwiczeń...Błażej czy wiesz ,że przez swój radykalizm możesz po prostu zniechęcić młodych adeptów "sztuki basowania"?Możesz też zniechęcić niektórych wartościowych i wnoszących użytkowników (nie piszę tu o sobie
) do forum...A chyba dzieje się tak...Ja rozumiem ,że chcesz dobrze.Żebyśmy grali najlepiej i brzmieli "jazzbasowo"
czyli najlepiej ...Radykalny ton byłby uzasadniony gdyby w większości użytkownikami byli zawodowcy.A umówmy się ,że prawdziwi zawodowcy po pierwsze nie mają czasu aby przesiadywać tutaj,a po drugie nie mają również takiej potrzeby bo tak naprawdę forum niewiele może wnieść w ich "rzemiosło"...Tak więc zrozum Błażeju ,że zbyt radykalny ton może po prostu zniechęcić "entuzjastę"...
I na koniec...Zacząłem "przygodę" z basem w wieku 30 lat...Wcześniej zero kontaktu z muzyką...Spełnienie młodzieńczych marzeń...
Od początku miałem świadomość tego ,że nigdy nie będę grał jak Les C. bo:jestem za stary,jestem za głuchy,nie mam zbyt wiele czasu na ćwiczenia...Ale na szczęście trafiłem na genialnego nauczyciela,tego który nagrywa próbki moich basów
...Cierpliwy ,wyrozumiały...Gdybym Błażej trafił na Ciebie to pierdolnąłbym to po tygodniu
...Na szczęście mój nauczyciel nie zniechęcił mnie między innymi dlatego ,że od razu ustaliliśmy ,że ja chcę mieć z tego, przede wszystkim, radochę...Przegadaliśmy całe dupogodziny o muzyce,o swoich fascynacjach basowo-muzycznych itd...Utkwiło mi w pamięci jedno zdanie wypowiedziane przez Penda.Bardzo mnie zaskoczyło...Powiedział mi ,że zazdrości mi trochę,że jestem takim naturszczykiem muzycznym,bo widzi ,że słuchanie muzy sprawia mi autentyczną przyjemność,wzbudza emocje...Natomiast Marcin mając "bagaż" w postaci wiedzy,teorii,techniki nie potrafi już tak po prostu cieszyć się muzą tylko od razu rozbiera ją na czynniki pierwsze;skale,podziały itd...I jeszcze jedno, co mnie utwierdziło w tym ,że to moje kalectwo muzyczne ma sens.Powiedział mi ,że najbardziej ceni u mnie kreatywność!,że od samego początku staram się grać swoje rzeczy!...Swoje,nie ważne ,że na początku słabo...Nie ważne ,że może już to gdzieś było...Błażej daj szansę kolekcjonerom!
Błażej don't be so radical!
I na koniec...Zacząłem "przygodę" z basem w wieku 30 lat...Wcześniej zero kontaktu z muzyką...Spełnienie młodzieńczych marzeń...
Od początku miałem świadomość tego ,że nigdy nie będę grał jak Les C. bo:jestem za stary,jestem za głuchy,nie mam zbyt wiele czasu na ćwiczenia...Ale na szczęście trafiłem na genialnego nauczyciela,tego który nagrywa próbki moich basów
Błażej don't be so radical!


