(02-09-2015, 01:35 PM)Alfik napisał(a): Niby chuj Cie to obchodzi, na czym grasz ale zamawiasz kolejnego customowego Mayo. Coś tu logika szwankuje...
Zmieniam basy bo lubię. Cieszy mnie niezmiernie ładnie ociosany kawałek drewna i tyle. Wybieram sobie, ustawiam, czyszczę, gram. Sprawia mi to mega frajdę, że mam okazję uścisnąć dłoń lutnikowi który mi je buduje i napić się piwa drocząc się na temat wad ukrytych.
Nie pasuje Ci to? Mam świetną wiadomość. Nie musisz się kompletnie tym przejmować
(02-09-2015, 01:51 PM)Alfik napisał(a): To dziwne uczucie - ciągle chce to robić, sprawia mi to ogromną radochę po mimo, że ciągle nie jestem zadowolony z rezultatów. To takie błędne koło.
Cytując starych Górali - Zupełnie niepotrzebnie.
To naprawdę nie są wyścigi, nikt tutaj z nikim nie wygra, chyba, że casting u Maryli. Mam te niecałe 15 lat grania, wyjazdów, nagrań, rozpadów, nowych zespołów, przyjaciół, wrogów i chujowych akustyków za sobą - między tym wszystkim udało się nagrać parę dobrych numerów i wygrac flanger exara.
To jest moje i Pilich choćby się zaparł w najbardziej zaparty sposób nie przeżył mojej drogi i nie nagrałby tego co ja nagrałem tak jak ja. Cała ta muzyka, nutki, pasma, podziały to nie jest cel w sam sobie. To jest tylko narzędzia do przekazania kawałka tej drogi komuś innemu.
Wiem o czym jest każdy z numerów który napisałem w ciągu ostatniego roku i jestem pewien, że jeśli rzemiosło będzie git to inni też będą (w bardzo abstrakcyjnej postaci) od razu wiedzieć niezależnie od preclowości jazza z preampem.
Może czas na wyłączenie wartościowania i poszukanie o czym by tu pograć?



