(06-29-2016, 06:48 AM)hetwieldbass napisał(a): Hmm, dość ciekawe podejście,które jest co najmniej dziwne..
mam wrażenie,że duża część populacji basistów/muzyków, którzy sami robili numery ze słuchu po prostu już wymarła
Jak masz czas to lepiej robić ze słuchu. Jak nie masz czasu to sięgasz po pomoce - medali za robienie numerów za słuchu na weselach nikt nie rozdaje
U mnie to wyglądało tak, że po przesłuchaniu dostałem listę 180 numerów od zrobienia i "widzimy się za miesiąc na weselu pod tym adresem". Nigdy wcześniej nie grałem wesel, większości numerów nawet ze słyszenia nie znałem. Od poniedziałku do piątku normalnie pracuję a niestety nie miałem jeszcze wtedy w głowie "szablonów" pod które kroi się muzykę rozrywkową i każdy numer był misją. Mając do wyboru dwukrotne przegranie numeru z transkrypcją przed oczami z ewentualnym poprawieniem błędów transkrypcji (10-15 minut) lub samodzielne robienie numeru od zera (w zależności od skomplikowania od paru minut do godziny z kawałkiem) długo się nie rozczulałem nad muzycznym kodeksem bushido. W takich okolicznościach ambicje szybko ustępują miejsca pragmatyzmowi


