02-03-2011, 11:29 AM
Któregoś razu ćwiczyłem z bębniarzem jeden kawałek, graliśmy go razem z oryginałem puszczonym przez przody na sali prób. Czasem podkład był zagłuszany przez któregoś z nas, czasem słyszalny idealnie. Cel - nie wysypać się ani przez moment. Powtarzaliśmy ze 30 razy zanim wyszło sensownie.


