Ale offtop się ciagnie, no ale odpiszę jeszcze na twój post.
Nie pomyśleliście, że ktoś woli po prostu inny tryb pracy? To co tworze, ma więcej wspólnego z aranżowaniem i produkcją muzyki, niż "granie w zespole". Dla mnie dużo większy komfort pracy i dużo większa satysfakcja. Druga sprawa, że po prostu nie ma mam na to czasu. Jeśli chce się dojść do zadowalającyh efektów to z doświadczenia wiem, że proby 2x3h w tygodniu to minimum. Ja mam tak, że mam albo cały tydzien/dwa tygodnie zawalone robotą, a potem np. tydzień wolnego. Wtedy mam czas i biorę się za ""komponowanie"". Myślę, że muzyka którą robię też jest na jakimś w miarę poziomie i nie ma wstydu. Z zespołami zawsze było tak, że zagraliśmy pare prób jammując i było fajnie, a potem się jakoś nudziło.
Wole sobie siedziec w domu z ciepłych kapciach, przy kompie, nikt sie na mnie nie wkurza i mnie nie pogania...
Sory, ale po prostu nie lubie jak ktoś pierdoli bezpodstawnie głupot na mój temat
Nie pomyśleliście, że ktoś woli po prostu inny tryb pracy? To co tworze, ma więcej wspólnego z aranżowaniem i produkcją muzyki, niż "granie w zespole". Dla mnie dużo większy komfort pracy i dużo większa satysfakcja. Druga sprawa, że po prostu nie ma mam na to czasu. Jeśli chce się dojść do zadowalającyh efektów to z doświadczenia wiem, że proby 2x3h w tygodniu to minimum. Ja mam tak, że mam albo cały tydzien/dwa tygodnie zawalone robotą, a potem np. tydzień wolnego. Wtedy mam czas i biorę się za ""komponowanie"". Myślę, że muzyka którą robię też jest na jakimś w miarę poziomie i nie ma wstydu. Z zespołami zawsze było tak, że zagraliśmy pare prób jammując i było fajnie, a potem się jakoś nudziło.
Wole sobie siedziec w domu z ciepłych kapciach, przy kompie, nikt sie na mnie nie wkurza i mnie nie pogania...
Sory, ale po prostu nie lubie jak ktoś pierdoli bezpodstawnie głupot na mój temat


