(02-09-2015, 11:43 AM)groza napisał(a):(02-04-2015, 01:15 PM)Michal II napisał(a):(02-04-2015, 11:14 AM)yarzenioova napisał(a): Ja na przyklad sporo kawalkow rozbijam na czesci pierwsze zamiast sluchac, musze sie skupic zeby nie liczyc muzyki. Żona się ze mnie śmieje jak zaczynam opowiadać jakiś numer akordowo jak ona próbuje słuchać, ale nie mam nawet 1/100 wiedzy Pendo, nic na to nie poradzę. Przez to też nie umiem już sam tworzyć, takie mam wrażenie.
Wybaczcie offtop, ale bez kitu, mam dokładnie to samo (poza tym, że dziewczyna, a nie żona). Zna ktoś metodę na przełamanie problemu z ostatniego zdania?
To nie ma nic wspólnego z umiejętnościami. Spokojnie.
Ja jako basista gówno potrafię (poza elementarnym szacunkiem dla punktu i brzmienia) a nie mam absolutnie żadnego problemu z częścią kreatywną. Nie pamiętam kiedy ułożenie basu do numeru zajęło mi dłużej niż dwie godziny, choć oczywiście w kontekście materiału który rozumiem pod kątem harmonii i struktury - np. latynki nie wymyślę, bo nie wiem jak to ma brzmieć. Ale to brak wiedzy a nie kreatywności.
Kiedyś tak nie było. Co się zmieniło?
Dwie rzeczy.
Po pierwsze - niestety jestem człowiekiem jak każdy inny - potrzebuję akceptacji.
Wystarczająco dużo osób które bardzo szanuję powiedziało mi, że podoba im się to, co robię. Po prostu zaakceptowałem, że chyba mają rację. Jak każdy muzyk mam ciągłe wrażenie, że chujowo zagrałem, że gonię, gram brzydkim dźwiekiem i tak w ogóle to Tim Commeford i zmieniłbym struny. Nauczyłem sie po prostu to ignorować. Ostatnie ograniczenie w tej kwestii kompletnie przeszło mi po rozmowie z Adrianem i Pilichem na Jaworkach. Trzeba po prostu czasami zaufać bardziej innym - oni słyszą to co ja faktycznie gram, ja mam inną perspektywę jako “autor”.
Nie ma sensu po raz kolejny wozić się biografią, ale świadomość tego, że byłem parę razy rzucony na głęboką wodę i sobie poradziłem (pomimo przekonania, ze mój poziom jest kompletnie nieadekwatny) pomaga.
Także - słuchamy kolegów, jak mówią, że coś idzie ok i KONIECZNIE nie pękamy i jak można rzucamy się na głęboką wodę. Tornisterek doświadczeń pomaga.
Po drugie - chuj mnie obchodzi co i na czym gram. Jak to?
Takto. Moje znakomite partie basu nie mają dla mnie żadnej wartości - przychodzę na próbe, by pomóc innym, zrobić tak by byli podjarani tym co zagraliśmy. Jak mówią, żebym zagrał coś innego to gram coś innego. Jak gitarzysta mówi “ej taki bas ułożyłem, spróbowałbyś?” to to robię. Jak mi się ostatnio beat bębnów spodobał to całe zwrotki zacząłem grać mega mocno tłumiąc struny kantem dłoni tak by bas był bardzo wąziutki i przy miksie było jak najwięcej miejsca na bęben. W drugim numerze już teraz (na etapie komponowania i prób) wiem, ze na nagranaiu w zwrotce nie będzie basu tylko disco-moog zagrany przez klawiszowca (po co mam kombinować - on to zrobi lepiej, szybciej, sound będzie od razu odpowiedni do tego fragmentu). Itp. Itd.
Idąc dalej - mi nawet nie przeszkadza mega mocno, jesli jakiś numer nie do końca mi się podoba. To tylko numer, zrobiłem ich w życiu ze sto, jak dobrze pójdzie przedemną jeszcze więcej. Nie ma się, kurwa, o co spinać. Numery sa dla słuchaczy - dla mnie wazniejszy jest proces ich tworzenia.
To obrót o 180 stopni w stosunku do tego jak pracowałem w śp. Fat Belly Family - chyba każdy muzyk musi przejść ten etap, bronienia swojego magicznego soundu, znakomitej partii basu i obrażania sę na kolegę bo śmiał, skurwysyn, powiedzieć, że “ej to nie pasuje”. Najgorzej z tym mają chyba wokaliści - często mają problem po pierwszej wersji którą zrobią i trzeba cierpliwie wspierać, zanim zrobią coś innego.
I teraz najważniejsze - bynajmniej nie jest to postawa owcy i pachoła który nie ma swojego zdania. Wprost przeciwnie. Zakładam, że inni mają takie samo podejście i oczekuję, że przynajmniej spróbują wprowadzić zmiany które sugeruję. Przede wszystkim dzieki podpunktowi pierwszemu WIEM, że nawet grając:
cudzą partię basu
cudzy numer
na basie którego nie wybrałem
bez problemu będzie w tym dalej mój charakter jako muzyka i niczym go nie zajebię.
Prymy, srymy, septymy, kostka, palce, precel, patriot, ampeg, swr - chuj mnie to wszystko obchodzi, i tak zagram to tak, ze będzie słyszalne moje podejście do basu i muzyki i to jakim jestem człowiekiem.Większość z nas tak jak się w życiu prywatnym zachowuje tak będzie grać. Znakomitym (niestety nie moim) przykładem - jest posłuchanie tego jak grają i jak gadają w wywiadach Neil Peart i Chad Smith. Jak się patrzy pod tym kątem to jest to aż zabawne.
Podsumowując - jak się zna swoją wartość i pracuje się z ludźmi których się szanuje to nie zepsuje się muzyki niczym - także w razie potrzeby można grać dowolne pierdy na dowolnie chujowym basie. Jak numer jest dobry i wiemy co robimy to wszystko będzie ok. Posłuchajcie sobie swoich ulubionych hitów i zobaczcie jakie bzdury banalne ludzie grają a wychodzi genialnie bo się nie spinają już i są w tym pewni.
Dowód rzeczowy A. Ci co mnie znają, ze lubię jasne, selektywne, twarde bardzo nowoczesne brzmienia i struny po 15 minutach najlepiej zmienić na NOWEE. A ostatni numer nagrałem tak:
na fuzzie za 170zł i strunach w stanie śmierci klinicznej.
I co? I nic. Słychać, że to ja tak po trzech dźwiękach
Niby chuj Cie to obchodzi, na czym grasz ale zamawiasz kolejnego customowego Mayo. Coś tu logika szwankuje...
To, że zdecydowałeś się w jakimś numerze na Lo Fi choć lubisz HiFi też jakimś wyczynem nie jest. Masa ludzi tak robi jeśli to pasuje akurat do numeru...
Z kreatywnościa to ja akurat problemu nie mam. Mój problem jest inny... po co mam robić nowe numery? Nawet gdyby to było "dzieło wielkopomne" bez paru milionów baksów raczej się go nie wypromuje...
Ludzie w dzisiejszych czasach mają muzykę w dupie, traktują ją jak dodatek do pizzy - niezwracające na siebie uwagę tło. Muzycy milion razy lepsi ode mnie mają problemy z wydawaniem płyt... o ich sprzedaży nawet nie wspomnę.
W radiu leci gówno z loopów i plastiku. Na Youtubie większą oglądalność mają laski kowerujące znane numery niż oryginały...
Tłuc się w busie przez pół Polski żeby zagrać koncert dla 5ciu osób i jeszcze do tego dopłacić... Nie mam czasu... i chyba mi się nie chce.
P.S.
tutaj są sample basu które w pośpiechu nagrałem dla Maciejqa na jego taniutkiej mayi ze sklejki:
https://soundcloud.com/maciejeq/maya-jazz-bass
To nawet nie są moje numery tylko znane linie basu. Mimo to brzmię i gram jak ja... na basiku ze sklejki, co bym z tym nie robił...
Pomimo to wydałem równowartość dwóch dobrej klasy samochodów na możliwie najlepszy sprzęt do basu, który jest do tego potwornie customizowany pod moje dyktando przez lutników i elektroników i ciągle interesuje mnie każdy możliwy niuans, który można poprawić.
Po co... bo jeśli można lepiej to trzeba lepiej.
Każdą wolną chwilę poświęcam też na ćwiczenie, po to by być troszkę lepszym muzykiem.
@ Dr. Kciuk
Odkąd zacząłem pracować w studio nagrań moja kariera basisty jest tak naprawdę jedną niekończącą się frustracją... W większości przypadków pracuje z muzykami dużo lepszymi ode mnie. Wstydzę się przy nich prawdę mówiąc brać bas do ręki. Zacząłem grać zbyt późno i do tego nie urodziłem się jakoś wybitnie uzdolniony, aby coś w muzyce zawojować.
Moje cierpkie rady są w zasadzie przeznaczony dla tych, którzy są jeszcze na tyle młodzi, i mają na tyle zapału, że mogą coś jeszcze w muzyce osiągnąć.
Po co mają wyważać otwarte drzwi, po co ma im się wydawać, że są świetni jak mają kupę roboty do zrobienia.
Życie nie jest instytucją charytatywną i w realu nie ma przebacz jak chcesz coś osiągnąć to musisz być albo bardzo dobry , albo mieć bardzo dobre "plecy". Jak kogoś zniechęci do grania czyjś post na forum, to znaczy, że raczej do tego biznesu się nie nadaje.
1978 MIA Fender Jazz Bass Ash Maple BA II, 1973 MIA Fender Jazz Bass Fretless Alder Rosewood BA II, 1979 MIA Fender Precision Bass Alder Rosewood BA II, 1979 MIA Fender Precision Bass Ash Rosewood BA II, 1972/1988 Custom Fender/Ibanez Jazz Bass Fretless BA II-> Phil Jones, Monster and George'L Cables -> Futube Custom Preamp, Futube modified: DEMETER HBP-1 Tube Bass Preamplifier, SWR SM900, SWR GrandPrix, SWR Interstellar Overdrive; Ampeg SVT II Pro, Marshall JMP1, Fender MB1200 PowerAmp; Groove Tubes SE II, 1970 Hiwatt DR103, 1975 Sound City 50B Plus -> Aguilar GS 210, Aguilar GS 410, Aguilar GS 115, Hiwatt Custom 4x12, Fender ToneMaster Custom Shop 2x12 with Fane Spk, Fender Rumble Custom Shop 4x10, Ampeg SVT-810AV, SOS Audio Upgrades Buss Compressor




![[Obrazek: 10966781_776927949023471_608489858_n.jpg...71b5dc24b8]](https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t34.0-12/10966781_776927949023471_608489858_n.jpg?oh=1cedc4e966ae856508e8c21e6fdff24d&oe=54D9F583&__gda__=1423647454_a172f99c5374ab4a638b1671b5dc24b8)