(09-07-2012, 11:35 PM)Paweł Wszołek napisał(a): No to teraz już zupełnie was rozczarujeTym razem nie jestem tak rozczarowany, ponieważ więcej w tym prawdy niż w rozczarowującym mnie naśladownictwie Pastoriousa w podkładzie z poprzedniego wpisu... Rozczarowującym, dlatego że program "Band-in-box" robi ciekawsze i bardziej stylowe "pastoriousy" z automatycznego algorytmu, a przecież nie o to chyba chodzi.(hehe)
Już bardziej jako próbka niż jako kawałek. Taka zabawa na paru akordach. Ni ma tu jazzu chopie
http://snd.sc/Ouer8x
Akceptuję bez problemu wzorowanie się na gigantach, jako rodzaj hołdu im złożonego, ale powinno to zawierać jakąś własną myśl. Nie musi być specjalnie oryginalna, ale powinna tworzyć jakąś ciekawą całość. Tamto nagranie brzmiało bardziej jak etiudka "z Pastoriousa", a temacik na niej nadpisany właściwie w ogóle nie pasował... Jako ćwiczonko ze stylu bardziej pasowałoby tu "scofieldowanie" w temacie...

Oczywiście to moja czysto subiektywna opinia, ale nie chciałbym, żebyś Pawle poszedł w tym kierunku! To już znacznie bardziej wolę słuchać drugiej propozycji, mimo że nie ma w niej jazzu...

PS. Byłem wczoraj weselnym gościem i powiem Wam, że tak dobrego saksofonisty dawno nie słyszałem w teoretycznie "chałturniczym" zespole.
Skład:
- "parapet", ale z obsługiwany przez prawdziwego, grającego muzyka.
- skrzypce, bardzo stylowo i profesjonalnie grające w różnych stylach; country, góralskim, swingujące i płaczące bluesem - dodatkowo grała na nich atrakcyjna pani
- saksofony i akordeon - piękne improwizowane sola i pełna współpraca z wokalem, wyczucie harmonii, wyobraźnia i styl - rewelacja!
Dodatkowo wszyscy dobrze śpiewali, a klawiszowiec i skrzypaczka z pięknym altem - ponadprzeciętnie!
A wszystko to na weselnej "chałturce"!...
Niech Pan czuwa nad takimi muzykami...
