01-26-2013, 12:51 PM
W ogóle z rickami to jest fajny temat.
Jak już wpomniałem, miałem na miejscu trzy kopie i każda grała kompletnie inaczej -Ala może potwierdzić.
Arii było najbliżej do oryginału (chociaż nie zabrzmi jak oryginał, bo ten ma Nabiegunniki zrobione z gumy -takiej jak w starych lodówkach i brzmi to dośc specyficznie - w japońcach jest ferryt/alnico (nie wiem)). Neckowy pikap robił fuuuffufufufff i się ładnie zatykał, a mostkowy pikap był ciężki do ujarzmienia - nie dało się na nim grać z włączonym gwizdkiem, bo nawet jak był daleko od strun to mocniejsza artykulacja zaraz przesterowuywała każdy preamp - co brzmiało zajebiście na lampowym wzmaku. Na czystym wzmaku najlepiej grał ibanez - był grzeczniejszy i bardziej zrównoważony. Łatwiej go było opanować. Czarny fantom to w ogóle ciekawostka. Ma tyle góry, że nie da się na nim grać na czystym wmaku, trzeba go troche przesterować i pięknie się odzywa.
Błażej - tylko zestaw do "czystego" brzmienia mam skopiowany od Ciebie, Lampe do basu mam dużo fajniejszą
Jak już wpomniałem, miałem na miejscu trzy kopie i każda grała kompletnie inaczej -Ala może potwierdzić.
Arii było najbliżej do oryginału (chociaż nie zabrzmi jak oryginał, bo ten ma Nabiegunniki zrobione z gumy -takiej jak w starych lodówkach i brzmi to dośc specyficznie - w japońcach jest ferryt/alnico (nie wiem)). Neckowy pikap robił fuuuffufufufff i się ładnie zatykał, a mostkowy pikap był ciężki do ujarzmienia - nie dało się na nim grać z włączonym gwizdkiem, bo nawet jak był daleko od strun to mocniejsza artykulacja zaraz przesterowuywała każdy preamp - co brzmiało zajebiście na lampowym wzmaku. Na czystym wzmaku najlepiej grał ibanez - był grzeczniejszy i bardziej zrównoważony. Łatwiej go było opanować. Czarny fantom to w ogóle ciekawostka. Ma tyle góry, że nie da się na nim grać na czystym wmaku, trzeba go troche przesterować i pięknie się odzywa.
Błażej - tylko zestaw do "czystego" brzmienia mam skopiowany od Ciebie, Lampe do basu mam dużo fajniejszą


