07-31-2013, 01:22 PM
(07-31-2013, 01:02 PM)herp napisał(a):(07-31-2013, 12:35 PM)Bjarni napisał(a):(07-31-2013, 12:30 PM)Bolem napisał(a): Każdy Prawdziwy Polak słuchając "List do M" słyszy rozpacz
Ja słyszę przepitego ćpuna. OMG. Nie jestem prawdziwym Polakiem
w dodatku się nie znasz
(07-31-2013, 12:49 PM)groza napisał(a): To jest połączenie artysta/odbiorca, nie ma tego nigdy bez drugiej strony! Tak więc nie da się tego ocenić/zmierzyć - każdy reaguje inaczej.
Dla mnie np. Sabaton to na pierwszy rzut oka siermiężna, przygłupia padlina ale jak poczytałem jak wiernych mają fanów, ilu ludzi tego słucha i jak konsekwentnie robią swoje schowałem sobie swoją - znakomitą - opinię w stosowne do takich opinii miejsce. Złego słowa od tego czasu o chłopach nie powiem - trzeba uszanować.
Nie mylmy też nachalności z emocjami - to, że ktoś nie tnie się na scenie i nie płacze po każdej zwrotce, nie znaczy, że numer jest w jakiś sposób gorszy od takich gdzie emocje są bardzo na wierzchu. Polecam album Warrena Zevona "transverse city" - 100% plastikowego soundu z lat 80tych, beznamiętne, obojętne wokale a mnie numer (bodajże) "they moved the moon" kompletnie rozpierdala i na poziomie emocjonalnym i rzemieślniczo/muzycznym.
Tak, masz rację, ale moim zdaniem przesadzasz z tym, że nie można złego słowa powiedzieć o znanych artystach.
Jeśli patrzeć na oddanie fanów, to np. Justinowi Bieberowi nie można nie można zarzucić. Piosenki prawdopodobnie też nie są najoczywistsze, w końcu pakuje sie w niego kupę pieniędzy.
Czy to, ze ma tak wielu fanów, gra koncerty, jakoś tam pracuje na swój sukces oznacza, że nie powinienem uważać, że jego muzyka jest bezwartościowa?
Sabaton robi swoją robotę konsekwentnie od iluśtam lat, ale dla mnie to jest "nachalność z emocjami", moim zdaniem robią średnią (chociaż coraz lepszą z albumu na album, widać progres) muzykę pod publikę w otoczce historycznej. Dla Polaków piszą o wielkich powstańcach warszawskich, dla Niemców o wielkich żołnierzach niemieckich, dla mnie to jest fałszywe. Moim zdaniem są średnim zespołem, ale jestem świadomy, że sam nigdy nie dojdę do takiego poziomu.
Co jest nachalne a co jest prawdziwe każdy sam może sobie ocenić.
fender -> fender -> fender


