11-02-2013, 11:03 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2013, 11:36 AM przez Basstard.)
WstałĘ.
Panowie. Widzę, że mamy tu przykład swego rodzaju qui pro quo, czyli rozmowy świni z kurą. Nikt tu nie napisał, że wosk tudzież olej ZAWSZE będzie brzmieć do dupy, a lakier ZAWSZE sprawi, że bas zabrzmi srogo. Miałem olejowany bas - był to Nexus Shining 5, którego bardzo dobrze wspominam i żałuję, że się go pozbyłem. Był dokładnie tym, co nie powinno się sprawdzać (i w rzeczywistości w większości ZNANYCH MI przypadków tak jest), czyli nielakierowanym egzotykiem ntb, ale gadał, i to bardzo porządnie. Nie miał tej szlachetności i wyrazistości brzmienia co np. mój Alembic (który zresztą jest aktywnym NTB, ale lakierowanym i - pomijając top - wykonanym z klasycznych lutniczych drewien), jednak dawał radę. Prawdą natomiast jest to (piszę, że jest prawdą, gdyż grałem na nim przez ponad 2 lata i nagrałem na nim 3 płyty), że górkę miał nieco stłumioną. Była, owszem, ale brakowało jej tej fajnej szklistości (nie mylić ze "szczekliwością" od której kruszy się szkliwo na zębach), którą zazwyczaj mają dobre, wykończone twardym lakierem basy, na których grałem. Podobnie było z mymi ukochanymi Alembicami - miałem w rękach kilka egzemplarzy i te lakierowane miały bardziej wyrazistą górę od tych wykończonych w macie, które w górze były troszkę stłumione. Przypominam, że wszystkie miały te same przystawki MXY (z wyjątkiem Spoilera, który miał AXY, ale tak naprawdę jedyna różnica to szerokość obudowy), miały mahoniowe korpusy (z wyjątkiem Essence'a Grubego, który był z klonu) i klonowe gryfy z hebanowymi podstrunnicami, zaś różniły się topami. Porównanie zatem jest. To samo się tyczy Fenderów - więcej "definicji" w górze mają egzemplarze z lakierowanymi gryfami. Przykłady można by mnożyć.
Bardzo chętnie pograłbym na lakierowanym Warwicku i porównał go z Mayo, o którym pisałem w jednym z poprzednich postów (mam do niego cały czas dostęp). A potem porównał z innym, woskowanym egzemplarzem.
No nieee, nie przesadzajmy. O ile Alfik jest profesjonalistą pełno gembo, to o mnie absolutnie nie da się tego powiedzieć. Jestem po prostu basistą-samoukiem ze sporym doświadczeniem i tyle.
Wiesz, tak się składa, że wiem, jak to jest, gdy ktoś ma w stosunku do człowieka nierealne oczekiwania i wymaga od pracownika na jednym stanowisku kompetencji gościa robiącego zupełnie co innego, więc zawsze reaguję w takich sytuacjach.
Panowie. Widzę, że mamy tu przykład swego rodzaju qui pro quo, czyli rozmowy świni z kurą. Nikt tu nie napisał, że wosk tudzież olej ZAWSZE będzie brzmieć do dupy, a lakier ZAWSZE sprawi, że bas zabrzmi srogo. Miałem olejowany bas - był to Nexus Shining 5, którego bardzo dobrze wspominam i żałuję, że się go pozbyłem. Był dokładnie tym, co nie powinno się sprawdzać (i w rzeczywistości w większości ZNANYCH MI przypadków tak jest), czyli nielakierowanym egzotykiem ntb, ale gadał, i to bardzo porządnie. Nie miał tej szlachetności i wyrazistości brzmienia co np. mój Alembic (który zresztą jest aktywnym NTB, ale lakierowanym i - pomijając top - wykonanym z klasycznych lutniczych drewien), jednak dawał radę. Prawdą natomiast jest to (piszę, że jest prawdą, gdyż grałem na nim przez ponad 2 lata i nagrałem na nim 3 płyty), że górkę miał nieco stłumioną. Była, owszem, ale brakowało jej tej fajnej szklistości (nie mylić ze "szczekliwością" od której kruszy się szkliwo na zębach), którą zazwyczaj mają dobre, wykończone twardym lakierem basy, na których grałem. Podobnie było z mymi ukochanymi Alembicami - miałem w rękach kilka egzemplarzy i te lakierowane miały bardziej wyrazistą górę od tych wykończonych w macie, które w górze były troszkę stłumione. Przypominam, że wszystkie miały te same przystawki MXY (z wyjątkiem Spoilera, który miał AXY, ale tak naprawdę jedyna różnica to szerokość obudowy), miały mahoniowe korpusy (z wyjątkiem Essence'a Grubego, który był z klonu) i klonowe gryfy z hebanowymi podstrunnicami, zaś różniły się topami. Porównanie zatem jest. To samo się tyczy Fenderów - więcej "definicji" w górze mają egzemplarze z lakierowanymi gryfami. Przykłady można by mnożyć.
Bardzo chętnie pograłbym na lakierowanym Warwicku i porównał go z Mayo, o którym pisałem w jednym z poprzednich postów (mam do niego cały czas dostęp). A potem porównał z innym, woskowanym egzemplarzem.
(11-02-2013, 01:42 AM)bassbubek napisał(a): Mysle , ze doswiadczenie profesjonalistow takich jak Alfik czy Basstard jest wystarczajacym argumentem w tej rozmowie.
No nieee, nie przesadzajmy. O ile Alfik jest profesjonalistą pełno gembo, to o mnie absolutnie nie da się tego powiedzieć. Jestem po prostu basistą-samoukiem ze sporym doświadczeniem i tyle.
(11-02-2013, 10:27 AM)WarwickPL napisał(a): @basstard - zgadzam się z Tobą, i dzięki za to co napisałeś, nie ująłbym tego lepiej! Nie do końca można nazwać mnie handlowcem. Jestem zwykłym basistą, jeśli mogę się tak dumnie nazwać.
Wiesz, tak się składa, że wiem, jak to jest, gdy ktoś ma w stosunku do człowieka nierealne oczekiwania i wymaga od pracownika na jednym stanowisku kompetencji gościa robiącego zupełnie co innego, więc zawsze reaguję w takich sytuacjach.



