12-10-2015, 11:03 PM
Żeby nie było też niejasności - SM ma bardzo wyraźny niski środek, chociaż możesz zmienić podbicie czegokolwiek w obrębie 30Hz-6kHz, więc równie dobrze możesz zrobić sobie brzmienie miód i zeszmacić je do granic możliwości. Do metalu - jak znalazł. Grałem przez chwilę śmierćmetal na nim i muszę przyznać, że lepszego wzmacniacza to takiego grania nie mogę sobie wyobrazić. Owszem - są Ampegi i szybkie Mesy, ale brzmią zbyt oczywiście dla mnie (chociaż Ampeg to Ampeg i zawsze się będę ślinił do B25 z dobrze dobranymi lampami i gdy kiedykolwiek będę mógł nagrać przesterowane brzmienia w oparciu o rzeczony wzmacniacz będę przeszczęśliwy). Jednak jeśli chcesz czystego brzmienia (ale nie sterylnego - takiego z charakterem), dobrze wysyconego i "pełnego", to SM jest świetnym wyborem. Wiadomo - preferencje.
Plusem SM jest to, że masz czyste brzmienie kiedy potrzebujesz, a kiedy go nie potrzebujesz - kręcisz nieco gałkami (z głową) i masz całkiem fajny drive z lampy (od kiedy mam SM-kę nie używam Sansampa jako "podstawy" delikatnie wysterowanego brzmienia, bo okazało się, że groul z dechy mojego jazza jest znakomicie eksponowany przez SM-kę). Z drugiej strony - dopalenie brzmienia pt. SFT czy fuzzy brzmią na nim zaskakująco dobrze. Na tyle dobrze, że (po ogarnięciu wzmacniacza, eq itp.) da się zrobić z nimi więcej, niż mogłoby się wydawać.
Jednak SM ma dwie wady (jako seria).
1. Jeśli masz słaby bas, to wyjdzie to na tyle szybko, że będziesz kminił, czy coś nie tak ze wzmacniaczem. Poważnie. O ile przez wiele lat grałem na swojej szóstce i było spoko, a różnice między nią a starymi jazzem i preclem były w granicy błędu (grałem na Trace Elliot) i świeżości strun, o tyle gdy przesiadłem się na SM-kę usłyszałem różnicę między tymi wzmacniaczami bardzo mocno.
2. Jeśli masz jakiekolwiek braki w artykulacji, panowaniu nad instrumentem, setupem gitary czy masz jakieś "efekty krzaki" - wyjdzie to dosadniej niż kiedykolwiek (no może poza sytuacjami pt. nagrywanie w dobrej jakości DI lub prosto w dobrej jakości graty do nagrywania). Zapewniam. Tak wiele nie nauczył mnie żaden wzmacniacz ani żadne zachęty pt. "poćwicz wincyj". Po prostu grasz, a tam kupa. I kminisz, co się dzieje, czemu, jak, po co, osochosi. Potem siadasz, ćwiczysz, starasz się.
Inna sprawa - wszystkie zalety tego wzmacniacza pójdą na spacer jeśli wepniesz go w kiepską pakę. O ile lubię budżetowe Ashdowny (poważnie - lubię je i szanuję, bo to woły robocze jakich mało, a kosztują tyle co nic), o tyle gdy wpiąłem w takiego MAG-a 410 SM-kę okazało się, że... no nie brzmi. Za dobrze, bo brzmienie było akceptowalne, ale to nie było "to", co miałem z mojej ówczesnej 410 od NB (na SICA-ch, które brzmią dosyć liniowo, chociaż koloryzują w środku). Aktualnie mam malutką 112 na Fatialu Pro (sam głośnik ma bardzo liniowe brzmienie, zamówiłem pakę, która miała brzmieć tak, jak jej się zagra) i słychać, co ten wzmacniacz potrafi.
Jako ciekawostka - ten kawałek nagrałem na SM-ce, brzmienie z DI. Żadnej symulacji kolumn, nic - czysty sygnał. Efekty wpięte prosto w wejście, nie bawiłem się w pętlę efektów (chociaż kiedyś bawiłem się i było o wiele bardziej smakowicie, bo możesz blendować efekty z czystym sygnałem - dla mnie to za wiele kabli). Masz tu od czystego basu (początek), po łagodnego misia zrobionego SFT Catalinbread, przez wesołe przestery od 4 minuty, aż po a'la lead pod koniec. Nagrane na setkę: https://soundcloud.com/odyssey-band/odys...ost-valley
Jeśli byś chciał - mogę Ci podesłać nagrania z tej sesji.
Co do serii 750x to się nie wypowiem, bo nie grałem.
Plusem SM jest to, że masz czyste brzmienie kiedy potrzebujesz, a kiedy go nie potrzebujesz - kręcisz nieco gałkami (z głową) i masz całkiem fajny drive z lampy (od kiedy mam SM-kę nie używam Sansampa jako "podstawy" delikatnie wysterowanego brzmienia, bo okazało się, że groul z dechy mojego jazza jest znakomicie eksponowany przez SM-kę). Z drugiej strony - dopalenie brzmienia pt. SFT czy fuzzy brzmią na nim zaskakująco dobrze. Na tyle dobrze, że (po ogarnięciu wzmacniacza, eq itp.) da się zrobić z nimi więcej, niż mogłoby się wydawać.
Jednak SM ma dwie wady (jako seria).
1. Jeśli masz słaby bas, to wyjdzie to na tyle szybko, że będziesz kminił, czy coś nie tak ze wzmacniaczem. Poważnie. O ile przez wiele lat grałem na swojej szóstce i było spoko, a różnice między nią a starymi jazzem i preclem były w granicy błędu (grałem na Trace Elliot) i świeżości strun, o tyle gdy przesiadłem się na SM-kę usłyszałem różnicę między tymi wzmacniaczami bardzo mocno.
2. Jeśli masz jakiekolwiek braki w artykulacji, panowaniu nad instrumentem, setupem gitary czy masz jakieś "efekty krzaki" - wyjdzie to dosadniej niż kiedykolwiek (no może poza sytuacjami pt. nagrywanie w dobrej jakości DI lub prosto w dobrej jakości graty do nagrywania). Zapewniam. Tak wiele nie nauczył mnie żaden wzmacniacz ani żadne zachęty pt. "poćwicz wincyj". Po prostu grasz, a tam kupa. I kminisz, co się dzieje, czemu, jak, po co, osochosi. Potem siadasz, ćwiczysz, starasz się.
Inna sprawa - wszystkie zalety tego wzmacniacza pójdą na spacer jeśli wepniesz go w kiepską pakę. O ile lubię budżetowe Ashdowny (poważnie - lubię je i szanuję, bo to woły robocze jakich mało, a kosztują tyle co nic), o tyle gdy wpiąłem w takiego MAG-a 410 SM-kę okazało się, że... no nie brzmi. Za dobrze, bo brzmienie było akceptowalne, ale to nie było "to", co miałem z mojej ówczesnej 410 od NB (na SICA-ch, które brzmią dosyć liniowo, chociaż koloryzują w środku). Aktualnie mam malutką 112 na Fatialu Pro (sam głośnik ma bardzo liniowe brzmienie, zamówiłem pakę, która miała brzmieć tak, jak jej się zagra) i słychać, co ten wzmacniacz potrafi.
Jako ciekawostka - ten kawałek nagrałem na SM-ce, brzmienie z DI. Żadnej symulacji kolumn, nic - czysty sygnał. Efekty wpięte prosto w wejście, nie bawiłem się w pętlę efektów (chociaż kiedyś bawiłem się i było o wiele bardziej smakowicie, bo możesz blendować efekty z czystym sygnałem - dla mnie to za wiele kabli). Masz tu od czystego basu (początek), po łagodnego misia zrobionego SFT Catalinbread, przez wesołe przestery od 4 minuty, aż po a'la lead pod koniec. Nagrane na setkę: https://soundcloud.com/odyssey-band/odys...ost-valley
Jeśli byś chciał - mogę Ci podesłać nagrania z tej sesji.
Co do serii 750x to się nie wypowiem, bo nie grałem.