05-20-2011, 10:26 PM
(05-19-2011, 09:11 PM)snowblind napisał(a):(05-18-2011, 11:13 PM)Pecu napisał(a): No przyjemne nie jest... Ale osobiście wolę wypięcie się gitary z paska niż zerwanie struny w czasie koncertu. Strasznie chujowe uczucie jak w połowie numeru atakujesz strunę a ta nie stawia oporu tylko zwyczajnie flaczeje.raz mi się to przydarzyło, zaś urwanie śruby do straplocka dwa razy
Najgorzej, że od razu siada cały setup i nawet nie można dokończyć grania na pozostałych... Od tego wypadku zawsze mam przy sobie komplet zapasowych sznurków. widać nawet one nie zawsze ratują.
trzeba było tak nie napierdalać
mojemu gitarzyście na soundchecku się urwał straplock. Uratowała nas taśma izolacyjna, którą wokalista wziął do oznaczania kabli
Ps. Radek - wow

Have no power in your cock?
You will find it in funk-rock!
www.facebook.com/manufunktura
You will find it in funk-rock!


