03-29-2012, 07:42 PM
(04-04-2010, 08:41 PM)Bajur napisał(a): Za to w tym temacie bardziej chciałem się dowiedzie, w jaki sposób to, co nazywamy brzmieniem, tak naprawdę się rodzi.
Witam! Samo rodzenie się brzmienia jest bardzo proste, koledzy na forum to już wyjaśnili, pokrótce przypomnę: brzmienie to ilość harmonicznych na dany dźwięk, czym tych harmonicznych będzie więcej, tym bogatsze będzie brzmienie. Ale problemem nie jest tworzenie brzmienia, tylko jego wierne odtworzenie! Z punktu widzenia akustycznego, czyli huru na żywo, sprawa jest banalnie, wręcz dziecinnie prosta, czym więcej chórzystek o rożnych barwach głosu, tym efekt brzmieniowy będzie bogatszy.
Problemem nie jest też zamiana fali akustycznej na elektryczną, czyli gitara, przetwornik i wzmacniacz, natomiast problem i to bardzo wielkim, jest zamiana fali elektrycznej na fale akustyczną, to jest największym problemem i przyczyną mulenia, głuchoty, tępego dźwięku wielu wzmacniaczy. Muzycy często przypisują tą wadę instrumentom, nie odpowiednim przetwornikom itd. nic bardziej mylnego!
(04-04-2010, 08:41 PM)Bajur napisał(a): Skąd bierze się to, że na jednym zabrzmi mułowato, a na drugim jasno, szkliście?Bierze się to z niedoskonałości głośnika, jego średnicy, ciężaru membrany, zbyt sztywnego zawieszenia, ciśnienia powietrza, częstotliwości które decydują o wychyle membrany w milimetrach w ciągu sekundy. A żeby było śmieszniej, to największą zakałą są właśnie te wspaniałe harmoniczne, gdzie w akustyce są podstawowym budulcem tworzenia bogatego brzmienia, to przy zamianie fali elektrycznej na akustyczną są największym hamulcem dla membrany głośnikowej, a podejście z nie odpowiednim głośnikiem i nie odpowiednią korekcją, jeszcze bardziej pogarsza sprawę.
Wyobraź sobie że szarpiesz za strunę i uzyskujesz podstawowy dźwięk 50Hz, druga harmoniczna w górę to 100Hz, następna 200, 400, 800, w dół to samo, tylko pomniejszone. Masz głośnik o średnicy dwudziestu centymetrów, książkowo ta średnica dla tej częstotliwości spowoduje wychył membrany na odległość trzech centymetrów, czyli membrana musi wykonać 50 ruchów w ciągu jednej sekundy z wychyłem 3cm. I gdyby nie było tych harmonicznych to dźwięk był by zajebiście krystaliczny, miękki przyjemny dla ucha i długo wybrzmiewający. Problem w tym że pierwsza harmoniczna chce też ruszyć membraną, ale 100 razy na sekundę i z wychyłem o połowę krótszym i każda następna też chce mieć swój udział, a każda inaczej i co teraz? I w tym momencie następuje wyhamowywanie membrany dla podstawowego dźwięku przez te właśnie harmoniczne, dla tego jedne mulą, a jedne gadają lepiej, Koledzy, to nie jest wina instrumentu, czy przetworników, to jest wina nie odpowiedniej elektroniki, czyli korecki częstotliwościowej, które ma decydujący wpływ na brzmienie, gdyby jakimś cudem, co jest nie możliwe, stworzono głośnik przezroczysty, to podstawiamy pod instrument najprostszy wzmacniacz bez żadnej barwy tonu, a dźwięk był by taki jak tego huru, z trzydziestu chórzystek. Jeżeli temat Cię nadal interesuje, to możemy go rozwinąć, a temat rzeka.
Pozdrawiam


