06-29-2012, 12:15 PM
(06-27-2012, 11:26 PM)Alfik napisał(a): a najważniejszy riff wszechczasów też raczej nie był grany na jakimś za przeproszeniem gibsonie EB jak wiara sądzi
tylko właśnie na Fender VI
Kerry grał na tym pokractwie "South of heaven"?
"Podstawową sprawą jest jednak to, żeby gitara basowa wisiała na jajach, jeśli ktoś wiesza sobie wiosło pod brodą jest dla mnie skończony." jj


