(07-15-2010, 08:40 AM)Alfik napisał(a): Czyli moja teoria, że przy maksymalnym klikaczu i artykulacji typu wyrywamy struny wiesło ma trzeciorzędne znaczenie się sprawdza...
Sie domyśliłem jak powiedziałeś, że nie jabbaCiekawe jak by brzmiało na G&L sądzę, że jednak lepiej.
Co prawda sądzę, że musiałeś czymś dobrudzac patrząc na to masz w podłodze to stawiałbym na valve drive ale góra lekko przymulona i skompresowana jak na EMG i klikacza - czy to jest to nagranie przez sadowskiego o którym wspominałeś mi wcześniej? Choć oczywiście nie zamierzam grać kozaka, który na podstawie nagrania określi 100% setup (nie spotkałem jeszcze takiego) więc może się wygłupie. Tak czy inaczej z samym bębnem zdecydowanie badziej mi się podoba niż spectory. Wrzuć jak już zmiksujecie zobaczymy jak z resztą. Ja miałem kiedyś Be4 NTB z EMG - przesiadka na Ibaneza Roadstara - to było dla mnie być albo nie być słychać albo nie słychać w kapeli choć na sucho Mayo zabijało go jak chciało.
Masz ten sam bas, nawet ten sam numer, ale z poprzedniego koncertu - bas->di, koniec. http://fatbellyfamily.pl/downloads/bep.mp3
Zabawki trochę dobarwiają, mocna gra też, ale dalej słychać, że to ten sam bas.
Pomijając rzecz gustu, to mnie się wydaje, że bardzo duży wpływ na to jak brzmi dany instrument ma... reszta zespołu. Jak miałem dwie gitary w zespole to stingray5 sprawdzał się wybornie. Jak potem jednego wywaliliśmy, to mi przestało się podobać - niby spoko, ale jednak ciągle coś - a był to na prawdę fajny egzemplarz, na sucho najgłośniejszy instrument jaki miałem... Z jabbą mam większe, szersze brzmienie w dole i bardzo fajnie dodaje masy, ale teraz głównie gram na be5 bo mam też klawiszowca w zespole który - stety - gra zajebiście (przedwczoraj jebany grał na montreux jazz festiwalu
