12-19-2012, 11:14 AM
W tamtym czasie bardzo mocno jeszcze lobbowali producenci nagraniowi i np. Fender Jazz bass był cholernie niepopularnym sprzętem wśród basistów sesyjnych. Joe Osborn był jednym z bardzo niewielu, o ile nie jedynym z basistów, których wpuszczano do studia Motown Los Angeles bez Precisiona czy kontrabasu :p Oczywiście lata 70 to już pewna odwilż i faktycznie zaczęło się robić ciasno na rynku.
EDYTA:
Nadal uważam, że Stingray miałby ciężko. Tak jak nie udało się z Bass V, Bass VI, Musicmasterem, Coronado, Tele-Bassem, Performerem czy z najnowszej historii - Dimensionem (coś pominąłem?)
EDYTA:
Nadal uważam, że Stingray miałby ciężko. Tak jak nie udało się z Bass V, Bass VI, Musicmasterem, Coronado, Tele-Bassem, Performerem czy z najnowszej historii - Dimensionem (coś pominąłem?)

