(12-18-2013, 04:24 PM)jarro napisał(a): Myślę że z tym etosem to nie jest tylko przypadłość polskich zespołów, może to kwestia konwencji w jaką często wchodzimy?
Wiesz co, 90% ludzi ma na to kompletnie wyjebane. Znam masę muzyków którzy nie mają pojęcia o czym spiewa ich wokalista. Ja swoje słuchanie muzyki zacząłem od waitsa i od zawsze tekst jest dla mnie równie ważny jak muzyka.
Mamy piękną, wspaniałą tradycję pisania piosenek - kompletnie inną od amerykańskiej. Mało komu się chce po to schylać, ale potem zazwyczaj są z tego konkretne korzyści
http://www.deezer.com/album/7160489
trzy słowa: "bezwstydnie cudza żona" i już wszyscy robimy "heee, znam to kurwa!"
(12-18-2013, 04:24 PM)jarro napisał(a): Może nie jest nam wesoło więc śpiewamy smutne teksty? Blues na przykład nie jest wesoły z założenia, prawda?
Przepraszam za kolejny offtop. Ale smutek to jest zwykłe ludzkie uczucie i mnie prywatnie serdecznie pierdoli, że pan Staszek z Włocławka jest smutny - niech se pójdzie do lasu pobiegać. Od artysty oczekuje się jednak, że jest w jakiś sposób wyjątkowy i generalizując potrafi robić rzeczy których normalny człowiek nie umi. Bycie smutnym jakieś wyjątkowe nie jest. Mit o tym, że "liczom się uczucia" i "najważniejsze jest serdze" w muzyce od dawna mnie nie przekonuje.
Pisanie dobrych tekstów jest umiejetnością, talentem jakimś - ja takowej nie posiadam i nie mam zamiaru nigdy się za to brać. Jak ktoś takowy talent posiada to może se pisać o czym chce - i tak mu wyjdzie dobrze:
http://www.youtube.com/watch?v=zICfYRsSwxM#t=4m59s



