05-11-2014, 09:16 PM
Ja ostatnio wykminiłem sposób na ostateczne czyszczenie - nawet totalnych trupów. Przetestowałem na ponad półrocznych niklach EB, stalówkach z tej samej rodziny (zabitych przez Grzesia K, więc konkret
) i jakichś padniętych warwickach.
Rzecz jasna prane w myjce.
Struny zwijam w kółka, tak, żeby leżały jak najbardziej na płasko, wrzucam je do myjki. Po tym, daję solidną nakrętkę różowego Vanish'a odplamiacza, o takiego:
![[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcQp5samDy2s5ipd3nU5-qs...p6sistbsqs]](https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQp5samDy2s5ipd3nU5-qsAYo0PEOB1pnLpcRnvWir9xtr80p6sistbsqs)
Leję tak, żeby zakryło się dno.
Potem dolewam ciepłej (ale nie wrzącej ani gorącej, po prostu ciepłej) wody, tak, żeby struny się tylko pod nią zakryły, coby stężenie tego syfu było jak największe.
No i niech się mieli w myjce - reguły nie mam, ale piorę to tak około godziny. Rzecz jasna, za każdym skończonym cyklem nie zmieniam ''roztworu'' tylko puszczam go od nowa, i tak, aż będzie się prało godzinę. Potem syf wylewam, zazwyczaj jest konsystencji rozwodnionego kisielu i barwy wypranej firanki
Potem do myjki wlewam czystą, letnią wodę, i nastawiam struny na jakieś 4 minuty, coby się tylko z chemii oczyściły.
Po całym procederze rzecz najważniejsza - wywieszam do wyschnięcia, pół dnia, dzień - tak bez pośpiechu. Żadnego suszenia suszarką, bo to raz wypala, raz nie.
GWARANTUJĘ że odświeża też padnięte struny E, dzwon jest śliczny, baaaaardzo blisko nówek. Z strunami H się nie bawiłem, ale śmiem twierdzić, że też pięknie da radę.

Rzecz jasna prane w myjce.
Struny zwijam w kółka, tak, żeby leżały jak najbardziej na płasko, wrzucam je do myjki. Po tym, daję solidną nakrętkę różowego Vanish'a odplamiacza, o takiego:
Leję tak, żeby zakryło się dno.
Potem dolewam ciepłej (ale nie wrzącej ani gorącej, po prostu ciepłej) wody, tak, żeby struny się tylko pod nią zakryły, coby stężenie tego syfu było jak największe.
No i niech się mieli w myjce - reguły nie mam, ale piorę to tak około godziny. Rzecz jasna, za każdym skończonym cyklem nie zmieniam ''roztworu'' tylko puszczam go od nowa, i tak, aż będzie się prało godzinę. Potem syf wylewam, zazwyczaj jest konsystencji rozwodnionego kisielu i barwy wypranej firanki

Po całym procederze rzecz najważniejsza - wywieszam do wyschnięcia, pół dnia, dzień - tak bez pośpiechu. Żadnego suszenia suszarką, bo to raz wypala, raz nie.
GWARANTUJĘ że odświeża też padnięte struny E, dzwon jest śliczny, baaaaardzo blisko nówek. Z strunami H się nie bawiłem, ale śmiem twierdzić, że też pięknie da radę.