07-22-2016, 07:08 AM
(07-21-2016, 09:27 AM)pinio napisał(a): Jaki z tego morał? Jak się człowiek nauczy w końcu grać, to może se darować drogie wypasione instrumenty i zacząć grać na beleczym
To zdecydowanie jest prawda, ale najlepiej byłoby moim zdaniem, może być dość kontrowersyjne, na starcie nauki kupic jak najlepszy instrument zamiast jakiegoś marnego za 300zl i cwiczyc tak długo jak slychac bledy i problemy artykulacyjne, których na tanim basie można zwyczajnie nie slyszec. Potem z czasem można zagrac tak samo dobrze na w miare ustawionym tanim instrumencie, a my startując często od basu za 300 zl wydluzamy proces nauki gry. Z czasem przychodzi tez sound z łapy i preferencje brzmieniowe, które wcale nie musza być oparte na wybitnych Foderowo Alembicowych technologiach, starcza dwa pickupy w preclu i pasywna elektrownia żeby zrobić kawalek, który w radiu będzie grany na wciąż jak Pendo z Fiszem obecnie
(07-22-2016, 07:02 AM)miklo napisał(a): Ja kiedyś całe dnie spędzałem z basem i grałem z kimś, albo sam cały czas. Niestety - nadal grałem słaboSama pasja nie wystarczy.
Wazne jest samozaparcie (ja mam dwojke dzieci, rodzine i się nieraz zastanawiałem ja pierdziele po co mi te basy, ciagle cwicze w domu wlasciwie sam), poza tym wlasciwe ćwiczenia tak żeby się samemu motywować i ciagle poprawiac swoje granie. Często się demotywujemy, przynajmniej ja, cwiczac rzeczy które mnie nudza albo które umiem ale tego sobie nie uświadamiam zamiast szukac nowych wyzwan. Ja obecnie mam liste rzeczy do poprawy i wyćwiczenia, skupie się na tym bo po wakacjach mam sporo propozycji grania, a nie umiem tego rzucic niestety nawet jak mam grac sam dla siebie.
Krzysztof gra jak gra bo ma talent niesamowity, samozaparcie i uwielbia to co robi, może grac godzinami a Ty możesz sluchac go bez przerwy, bo jest w tym bardzo wiarygodny i nie ściemnia.


