12-13-2016, 09:10 PM
Jak dla mnie to strasznie kwadratowo i na dużej spince zagrane. Najwięcej luzu słychać chyba u gitarzysty, zaś bębny brzmią jakby były dogrywane na końcu (i dodatkowo są jakoś mega dziwnie schowane i brzmią trochę jak uderzane kartonowe pudełka), do wszystkich instrumentów (jakby w automacie perkusyjnym skręcić "swing"/"humanize" na zero). Słuchałem z zapartym tchem, ale nie z podziwu, a właśnie "spięcia". Jak dla mnie - niestety nie buja, nóżka nie chodzi


