10-09-2013, 01:57 PM
(10-08-2013, 10:58 PM)Alfik napisał(a):(10-08-2013, 06:57 PM)gornik napisał(a):(10-08-2013, 03:16 PM)Basstard napisał(a): Proszę bardzo, przytaczam, choćby i samemu sobie:
Kiedyś, lata temu, miałem Yamahę BBG5S. Sympatyczna, niedroga piątka. Byłem podówczas fanem aktywnej elektrowni, egzotyków itd. a Warwick był jednym z moich marzeń. I raz, gdy ułamał mi się kawałek siodełka i musiałem zawieźć bas do lutnika, potrzebowałem pożyczyć inny instrument na ważną próbę. A kolega (pamiętacie Muodego?) miał właśnie Warwicka - i to takiego Thumba BO 5. Borzesztymój, jaki ja byłem podniecony. Podążałem na próbę myśląc, że zmiażdżę wszystkim mosznę brzmieniem. Dotarłem na TO SAMO miejsce, w którym mieliśmy próby, podpiąłem Thumba pod TEN SAM piec co zawsze, NIC nie zmieniałem w ustawieniach... Zaczynamy grać. I... nic. Basu nie ma. Podgłośniłem. Z głośników zaczął lać się muł. Pokręciłem gałkami w basie, pokręciłem gałkami w głowie... Znów nic - tzn. jest jakieś buczenie w tle, zero definicji, zero wyrazistości. Podbiłem środek i górę - bas zrobił się słyszalny, ale strasznie brzydki. Okropna, sucha, odklejona górka, środek brzydki, nosowy, sztucznie wyciągnięty (bo Thumb sam w sobie jej nie miał)... coś strasznego. Przemęczyłem się przez tę próbę potwornie. Potem odebrałem Yamahę od lutnika... i na następnej próbie znów było dobrze. Niedrogi (ok. 1700zł jako nówka) tajwański basik ZJADŁ kilkukrotnie droższe "butikowe cudo". I nawet nie beknął.
I CO TERAS
Przeczytałem!
Nie spełniłeś wymogów obiektywnego testu - wzmacniacz był ustawiony pod yamahę więc czemu sądziłeś, że zupełnie inne, mega swoiste, wiosło na nich zabrzmi?
Jestem w trakcie przesiadki z precyzji na EB-0 (jestę hipsterę) i widzę, że ustawienie brzmień to trudny i czasochłonny proces. Przeca to nie tylko gałkologia ale też ułożenie palców, obadanie sił i miejsc ataku, setup... Szybko skreślasz Waść wiosła.
"Zjadanie" jednych gratów przez inne to śliski temat.
Ja nie mam problemów z wykręcaniem brzmienia... taki mam zawód. Mimo to uważam, że basy Warwicka po prostu miksują się bardzo źle, można uzyskać na nich jakieś tam brzmienie o ile gra bardzo dobry instrumentalista... ale, na innych instrumentach efekty uzyskane przez tego samego muzyka są znacznie lepsze. Uwierz, że np omikrofonowanie skrzypiec czy kontrabasu jest znacznie trudniejsze niż wykręcenie przy pomocy EQ czy setupu barwy z basówki. Jeśli coś jest niemiksującym się bublem to, processing i dobry instrumentalista coś tam pomoże ale prościej instrument zmienić na lepszy i zamiast rozwiązywać problem to go po prostu nie tworzyć... i nie sądzę aby to był śliski temat.
Większość muzyków grających niegdyś na warwickach bardzo szybko przesiada się na inne instrumenty...
Oczywiście te wiosła są specyficzne - jeśli ktoś lubi mieć ładny i drogi bass ale koniecznie nie chce aby było słychać co na nim gra w kapeli to Warwick to idealny wybór.
Ok, tylko mój post był o tym, że szeregowanie sprzętu na zasadzie lepszy/gorszy nie jest takie proste jak opisał Basstard... Czuję się postawiony w kącia jako obrońca Warwicka
Coś nie tak napisałem?
Nadal uważam, że temat jest śliski i amatorzy (tacy jak np ja) nie powinni go ot tak podejmować.



